FANDOM


Troje najgroźniejszych szermierzy w Valoran jest związanych z rodem Du Couteau: mój ojciec, ja i Talon. Rzuć nam rękawicę, jeśli się odważysz. Katarina Du Couteau
Talon jest nożem kryjącym się w ciemności, bezlitosnym zabójcą, gotowym uderzyć bez ostrzeżenia i uciec, zanim ktokolwiek się zorientuje. Zdobył niebezpieczną reputację na brutalnych ulicach Noxusu, gdzie zmuszony był walczyć, zabijać i kraść, by przeżyć. Przygarnięty przez słynną rodzinę Du Couteau, korzysta teraz ze swoich zabójczych umiejętności na rozkaz imperium, zabijając wrogich dowódców, kapitanów i bohaterów... jak i wszystkich Noxian wystarczająco głupich, by splamić swój honor w oczach panów.

Cień Ostrza Edytuj

Najwcześniejsze wspomnienia Talona to mrok podziemnych korytarzy Noxusu i uspokajający dotyk stalowego ostrza. Nie pamięta rodziny, ciepła ani uprzejmości. Jedynym towarzystwem, jakiego szuka jest brzęk skradzionego złota i poczucie bezpieczeństwa, jakie daje ściana, o którą opiera się plecami. Na powierzchni mętnego półświatka Noxusu utrzymywał się dzięki swojemu sprytowi i złodziejskim talentom. Dzięki sprawnemu władaniu ostrzem cieszył się opinią niebezpiecznego człowieka, a wiele noxiańskich gildii nasyłało na niego zabójców niosących ultimatum: dołącz do nas albo zgiń. W odpowiedzi ciała zabójców wypływały w fosie Noxusu.

Ataki asasynów stawały się coraz bardziej niebezpieczne, do czasu gdy pewien zabójca stanął z Talonem oko w oko. Ku swojemu zaskoczeniu, Talon został rozbrojony. Jego przeciwnikiem okazał się generał Du Couteau. Generał dał Talonowi wybór: śmierć z jego ręki albo dożywotnia służba jako agent Najwyższego Dowództwa Noxusu. Talon wybrał życie, ale pod warunkiem, że będzie służył wyłącznie generałowi Du Couteau – mógłby przyjmować rozkazy jedynie od kogoś, kto go pokonał.

Talon pozostał w cieniu, wykonując z rozkazu Du Couteau tajne misje, podróżując od mroźnych krain Freljordu po samo serce Demacii. Kiedy generał zniknął, Talon rozważał uwolnienie się od służby, ale po latach współpracy darzył Du Couteau szczerym szacunkiem. Odnalezienie generała stało się jego obsesją. Przemierza teraz Valoran, aby odnaleźć osoby stojące za zniknięciem Du Couteau.

Stara Edytuj

Jedynym towarzystwem, jakiego szuka jest brzęk skradzionego złota i poczucie bezpieczeństwa, jakie daje ściana, o którą opiera się plecami. Na powierzchni mętnego półświatka  Noxus utrzymywał się dzięki swojemu sprytowi i złodziejskim talentom. Dzięki sprawnemu władaniu ostrzem cieszył się opinią niebezpiecznego człowieka, a wiele noxiańskich gildii nasyłało na niego zabójców niosących ultimatum: dołącz do nas albo zgiń. W odpowiedzi ciała zabójców wypływały w fosie Noxus.

Ataki asasynów stawały się coraz bardziej niebezpieczne, do czasu gdy pewien zabójca stanął z Talonem oko w oko. Ku swojemu zaskoczeniu, Talon został rozbrojony. Jego przeciwnikiem okazał się generał Du Couteau. Generał dał Talonowi wybór: śmierć z jego ręki albo dożywotnia służba jako agent Najwyższego Dowództwa Noxus. Talon wybrał życie, ale pod warunkiem, że będzie służył wyłącznie generałowi Du Couteau – mógłby przyjmować rozkazy jedynie od kogoś, kto go pokonał.

Talon pozostał w cieniu, wykonując z rozkazu Du Couteau tajne misje, podróżując od mroźnych krain  Freljord po samo serce  Demacii. Kiedy generał zniknął, Talon rozważał uwolnienie się od służby, ale po latach współpracy darzył Du Couteau szczerym szacunkiem. Odnalezienie generała stało się jego obsesją. Przemierza teraz Valoran, aby odnaleźć osoby stojące za zniknięciem Du Couteau.

Ostatnie wspomnienia Talona to mrok podziemnych korytarzy  Noxus i uspokajający dotyk stalowego ostrza. Nie pamięta rodziny, ciepła, ani uprzejmości. Jedynym towarzystwem, jakiego szuka jest brzęk skradzionego złota i poczucie bezpieczeństwa, jakie daje ściana, o którą opiera się plecami. Na powierzchni mętnego półświatka Noxus utrzymywał się dzięki swojemu sprytowi i złodziejskim talentom. Dzięki sprawnemu władaniu ostrzem cieszył się opinią niebezpiecznego człowieka, wiele noxiańskich gildii nasyłało na niego zabójców z ultimatum: dołącz do nas albo zgiń. W odpowiedzi ciała zabójców wypływały w fosie Noxus.

Ataki zabójców stawały się coraz bardziej niebezpieczne, do czasu gdy pewien zabójca stanął z Talonem oko w oko. Ku swojemu zaskoczeniu, Talon został rozbrojony i był na łasce niedoszłego zabójcy, którym okazał się generał Du Couteau. Generał dał Talonowi wybór: śmierć z jego ręki albo dożywotnia służba jako agent najwyższego dowództwa Noxus. Talon wybrał życie, ale pod warunkiem, że będzie służył wyłącznie generałowi Du Couteau, ponieważ rozkazy może przyjmować tylko od kogoś silniejszego. Talon wciąż działał w cieniu, wypełniał rozkazy Du Couteau, od mroźnych krain  Freljord po samo serce  Bandle City. Kiedy generał zniknął, Talon rozważał uwolnienie się od służby, ale po latach współpracy darzył Du Couteau szczerym szacunkiem. Odnalezienie generała stało się jego obsesją. Podejrzenia doprowadziły Talona do bram Institute of War, gdzie dołączył do League of Legends, aby odnaleźć osoby stojące za zniknięciem Du Couteau.

Troje najgroźniejszych szermierzy w Valoran jest związanych z rodem Du Couteau: mój ojciec, ja i Talon. Rzuć nam rękawicę, jeśli się odważysz. Katarina Du Couteau

Osąd League Edytuj

Kandydat:  Talon

Data: 23 sierpnia, 21 r. ECL

OBSERWACJA Edytuj

Talon wchodzi do Great Hall energicznym krokiem. Patrzy przed siebie. Dla niewprawnego oka wygląda na beztroskiego, ale wytrawny obserwator od razu zauważy, że nie umknie mu żaden szczegół.

Mimo że skupiony, myślami jest gdzie indziej. Szybkim krokiem zmierza ku dwuskrzydłowym drzwiom na końcu sali, przyglądając im się z podziwem. Jego cele wykraczają poza Reflection Chamber. Wszystko inne jest tylko niedogodnością, ale nie przeszkodą. Z ostrzem w dłoni bez wahania wchodzi do środka.

REFLEKSJA Edytuj

Talon leżał. Jego twarz była przyciśnięta do czarnego bruku. Stopniowo docierało do niego, co właściwie się dzieje. Najpierw poczuł smród rynsztoka, potem dotarło do niego przytłumione wołanie „zatrzymać złodzieja”, a w końcu dostrzegł ściany ślepego zaułka, pod którymi piętrzyła się zgnilizna miasta.

Doskonale wiedział, gdzie się znajduje. Slumsy  Noxus. Znał ten zaułek jak własną kieszeń.

Talon podniósł się na kolana. Jego kończyny, umorusane brudem, krwawiły i rwały bólem świeżych ran. Nawoływanie zbliżało się.

- Dorwać smarkacza!

Zdjęty przerażeniem Talon rozejrzał się. Jego wzrok powędrował ku zbutwiałej kratce, w połowie ukrytej pod śmieciami i odpadami, które leżała w kącie zaułka. Najszybciej jak mógł podczołgał się, chwycił kratkę i odsunął ją. Jego oczom ukazało się wąskie przejście wiodące w głąb, do mrocznego świata. Płynnym, lecz przypłaconym bólem ruchem, wślizgnął się w otwór, który znów zasłonił.

Oparł się ubłoconymi plecami o glinianą ścianę. Docierały do niego przytłumione dźwięki pościgu. Zastygł w oczekiwaniu, aż jego niedoszli oprawcy odejdą. Słyszał oddalające się kroki i złorzeczenia.

Próbował złapać oddech. Wilgotne powietrze, cuchnące szczurami i ściekami, wtłoczyło się do jego płuc. Gdy poziom adrenaliny opadł, poczuł przemożny głód i nieposkromiony gniew.

- Gdzie podział się Kavyn? – warknął pod nosem i spojrzał w dół, w mrok.

Plan był dziecinnie prosty. Celem był sprzedawca owoców, którego kram stał w rogu targowiska. Kavyn miał dać znak, a Talon złapać, co tylko zdoła. Kavyn miał stworzyć zamieszanie i umożliwić mu ucieczkę. Zrobił to, ale chwilę później, gdy Talon pakował do sakwy jagody Kumungu, prawie całe targowisko patrzyło na niego. Co gorsza, podczas szalonej ucieczki przez slumsy zgubił torbę.

Talon, któremu po eskapadzie nie pozostało nic oprócz dojmującego głodu, był rozżalony.

Odwrócił się i niespiesznie zaczął czołgać się w głąb tunelu. Wkrótce podłoże stało się mokre i zimne – trafił do zapomnianego kanału wiodącego do podziemi Noxus. Większość takich kanałów była ze sobą połączona.

Idąc w zimną i wilgotną otchłań, Talon pomyślał, że to nie pierwszy raz, kiedy Kavyn wystawił go do wiatru. Czuł ssanie w żołądku i robił się coraz słabszy, na myśl przychodziły mu wszystkie udane akcje, które przeprowadzał w pojedynkę. Uzmysławiał sobie, że nie może na nikim polegać.

Kanał doprowadził go do niewielkiej sali wypełnionej prowizorycznymi meblami i śmieciami. Pod zachodnią ścianą sali, tuż za dużym uskokiem, płynęła niosąca nieczystości z Noxus rzeka. Talon odwrócił się i ruszył w dół.

- Wróciłeś!

Talon odwrócił się. Kavyn opierał się o ścianę pod wylotem kanału, przyświecając sobie zapałką. W jej migotliwym świetle widać było chłopca niewiele starszego od Talona, ale równie ubrudzonego. Jego brązowe włosy zbiły się w jeden kołtun.

- Gdzie się podziewałeś? – prychnął Talon.

- Nieważne. – Kavyn upuścił zapałkę na piętrzącą się u jego stóp stertę śmieci, które w jednej chwili zajęły się ogniem i oświetliły pomieszczenie. – Zwinąłeś coś?

- Torbę jagód Kumungu. – Głos Talona był chłodny. – Zgubiłem ją w czasie ucieczki.

Dostrzegł, że twarz Kavyna drgnęła, a jego wzrok powędrował w stronę prawie pustej skrzynki w kącie. Tam trzymali skradzioną żywność.

- Aha.

- Co to miało znaczyć?

Drugi chłopiec podniósł ręce.

- Chwila – powiedział. – Zdobyłem coś.

Kavyn szarpnął swój zniszczony skórzany pas, odsłaniając dwie pochwy wiszące po bokach. Talon widział je po raz pierwszy. Kavyn wyciągnął z nich dwa krótkie sztylety. W świetle ognia ich klingi lśniły niczym złoto. Talon szeroko otworzył oczy ze zdumienia.

- Słuchaj – powiedział Kavyn, gasząc chciwe spojrzenie Talona. – Możemy je sprzedać. To nic, że zgubiłeś jedzenie.

Talon wzdrygnął się, ale uwaga zabolała go mniej, niż powinna. Nie mógł oderwać wzroku od sztyletów, tkwiących w dłoni Kavyna. Wyglądały, jakby przebijały jego ciało na wylot.

- Buchnąłem je pijakowi w karczmie obok rynku – wyjaśnił Kavyn. – Właśnie tam, gdzie się podziewałem. Pomyślałem, że dostaniemy za nie tyle, że przez jakiś czas będziemy mieli co jeść, rozumiesz? I...

Ciągnął opowieść, ale Talon już go nie słyszał. Wyciągnął dłoń po jedno z ostrzy. Kiedy je ujął, od razu dostrzegł słabą jakość wykonania, brak wyważenia i uszkodzenia na rączce. Ledwo nadawały się do krojenia, a co dopiero do walki. Każde z ostrzy miało trzy wyżłobienia. Talon czule przejechał po nich palcem. Pierwsze, drugie, trzecie. Napływające uczucie całkowicie nim zawładnęło. Ostrze dawało mu moc.

Kavyn skończył mówić i odwrócił się, żeby wygrzebać resztę ziemniaków ze skrzyni. Talon pomyślał, że przez tego głupca omal nie został złapany. Znów zapłonął w nim zimny, pełen nienawiści ogień. Wiedział, że zostałby zabity. Tak to jest w Noxus.

Jeszcze raz pogładził nacięcia. Tak to jest w Noxus... Już gdzieś to słyszał, w szeptach na ulicy. Najsilniejsi wygrzebują się z rynsztoka. Broń była w cenie. Broń, choćby najprostszy sztylet, to być albo nie być. W głowie wciąż słyszał podszeptywanie: Najsilniejsi mogą liczyć tylko na siebie.

Talon ścisnął mocniej sztylet i skoczył do przodu, celując ostrzem sztyletu w szyję Kavyna...

...ale ten zwinął się niczym fryga, chwycił Talona w nadgarstku i sparował atak. Talon oniemiał. To nie tak miało być, pomyślał. Pamiętał krew na rękach i wrzucanie ciała do kanału. Pierwszego z wielu ciał.

Kavyn mówił, ale obcym głosem:

- Dlaczego chcesz wstąpić do League, Talon?

Odpowiedział:

- Dla generała Du Couteau.

Pomieszczenie w kanałach rozmyło się w otaczającym ich mroku. Talon poczuł ciężar, gdy tnąca peleryna znów znalazła się na jego ramionach. Iluzja rozpadła się. „Doprowadziły mnie tutaj moje poszukiwania.”

- Walczysz sam. – powiedział przywoływacz, przyjmując postać Kavyna.

- Nie masz sojuszników. Zabijasz, aby żyć, ale za generałem idziesz ślepo, niczym pies na smyczy. Dlaczego?

Talon próbował wyrwać rękę z uścisku, ale poczuł, że nie może się ruszyć. Nie ze względu na siłę przywoływacza, ale z powodu jakiejś magii.

- Jestem jego dłużnikiem. Generał darował mi życie...

- Nie spłaciłeś jeszcze długu? Po zabiciu Kavyna nikomu nie przyrzekałeś wierności. Zabijałeś bez litości, dla Du Couteau, do chwili, gdy zniknął. Możesz odzyskać wolność. Dlaczego chcesz wstąpić do League, Talon?

- Nic nie rozumiesz. – odszczeknął Talon – W slumsach Noxus zabijałem, żeby przeżyć. W służbie Du Couteau zabijałem w jego imieniu, ale byłem wolny. Teraz jestem nikim, chociaż mam sztylety. Czemu mają służyć?

- Jakie to uczucie, obnażać swoją jaźń?

Przywoływacz zwolnił uścisk. Talon zakręcił peleryną i rozpłynął się w mroku, a w Reflecting Chamber znów zapanowała niezmącona cisza. Przywoływacz rozglądał się niepewnie, zdjęty przerażeniem. Nagle poczuł na gardle ostrze.

- Nieprzyjemna konieczność. – szepnął mu do ucha Talon.

I zniknął.

Przypisy