FANDOM


Historia Edytuj

Aktualna Edytuj

Większość żołnierzy polega tylko na swoim orężu. Zaledwie kilku prawdziwie polega na sobie nawzajem.
Quinn to elitarna zwiadowczyni rycerstwa  Demacii, która wykonuje niebezpieczne misje głęboko na terytorium wroga wraz ze swoim legendarnym orłem, Valorem. Łączy ich wyjątkowa, nierozerwalna więź, dzięki której tworzą tak skuteczny duet, że ich przeciwnicy giną, zanim się zorientują, że nie walczą z jednym, lecz dwoma bohaterami Demacii.

Quinn i jej brat bliźniak Caleb urodzili się we Wtudolinie, górskiej osadzie położonej w północno-wschodniej części Demacii. Wychowano ich, aby wierzyli w szlachectwo i prawość kierujących ich narodem wartości. Rodzeństwo było nierozłączne. Wtudolin był osadą, która utrzymywała się z łowów i uprawy roli. Bezpieczeństwo w niej zapewniali górscy zwiadowcy, zajmujący się tropieniem i zabijaniem wszelkich potworów, które zeszły z gór w celach łownych.

Gdy bliźnięta były młode, Król Jarvan III odwiedził Wtudolin podczas inspekcji Wschodniego Wału, bariery oddzielającej Demacię od dzikich plemion. Siedząc na ramionach ojca, Quinn była zachwycona widokiem króla i jego wojowników odzianych w pancerze ze słonecznej stali. Quinn i Caleb przysięgli, że gdy dorosną, zostaną rycerzami Demacii i pewnego dnia będą walczyć u boku króla. Podczas zabaw wcielali się w bohaterskich rycerzy dzielnie broniących kraju przed strasznymi potworami, okrutnymi  Freljordczykami oraz nikczemnymi  Noxianami.

Każdą wolną chwilę spędzali w dziczy otaczającej Wtudolin. Ich matka — jeden z najlepszych zwiadowców osady – nauczyła ich, jak tropić bestie w lesie, przeżyć w dziczy oraz, co najważniejsze, jak walczyć. Wraz z upływem czasu Quinn i Caleb stali się niebezpiecznym zespołem, współpracując w sposób, który najlepiej wykorzystywał ich talenty — jej zdolności tropienia, jego zdolność podpuszczania zwierzyny; jej celność przy strzelaniu z łuku, jego umiejętność w posługiwaniu się włócznią.

Jednak podczas jednej z wypraw w góry na północ od Wtudolina doszło do tragedii, gdy bliźnięta napotkały grupę szlachciców z rodu Buvelle polujących na ciosacza, niebezpieczną bestię znaną z grubej skóry, długich kłów oraz dzikiego temperamentu. Szlachcicom nie udało zgładzić potwora. Ranna bestia zwróciła się przeciwko nim i w efekcie zabiła kilku z nich. Quinn i Caleb działali szybko. Przegonili bestię za pomocą gradu strzał w głowę, jednak ta zdążyła zabić Caleba, gdy ratował matkę rodu Buvelle. Szlachcice podziękowali Quinn i pomogli jej pochować brata, a następnie zabrali swoich zmarłych i powrócili do domu, aby ich opłakiwać.

Śmierć Caleba załamała Quinn. Marzyli o walce razem, jednakże bez brata u boku nadzieja Quinn na zostanie rycerzem wydawała się nierealna do spełnienia. Wypełniała swoje obowiązki związane z osadą, czego oczekiwało się po każdej córze Demacii, ale jej serce pękło i cała radość uleciała niczym światło pod koniec dnia. Bez brata u boku jej skuteczność w dziczy zmalała. Zaczęła popełniać błędy. Nie były poważne, ale nie zauważała oczywistych tropów, przestała trafiać w cele i stała się posępna i małomówna.

Quinn regularnie odwiedzała grób Caleba w miejscu bitwy z ciosaczem. Nie mogła uwolnić się od tego i codziennie przeżywała stratę. Rok po śmierci Caleba powróciła na miejsce, jak czyniła wiele razy w przeszłości. Zatracona w smutku i refleksjach, nie usłyszała zbliżającego się ciosacza. Pośród rogów znajdujących się na jego głowie tkwiły groty strzał wystrzelonych przez nią i Caleba podczas poprzedniego starcia.

Stwór zaatakował, a Quinn desperacko próbowała się bronić. Wystrzeliła w niego tuzin strzał, ale żadna nie była dość celna, aby znaleźć słaby punkt w jego grubej skórze. Wyczerpana walką Quinn potknęła się i bestia znalazła się tuż obok. Dziewczyna odskoczyła, ale nie wystarczająco szybko, i czubek rogu potwora zranił ją od biodra aż po obojczyk. Poważnie ranna Quinn upadła, a bestia zaczęła krążyć wokół niej, przymierzając się do zadania ostatecznego ciosu.

Quinn spojrzała potworowi w oczy i wiedziała, że to już koniec. Sięgnęła po ostatnią strzałę z kołczanu, gdy nagle coś niebieskiego przecięło powietrze. Piękny ptak o niebieskim upierzeniu zapikował i zranił ciosacza w twarz. Był to  azurytowy orzeł, stanowiący inspirację dla skrzydlatego symbolu Demacii. Od dawna uważano go za gatunek wymarły. Skrzecząc, ptak atakował raz za razem, a jego szpony i dziób pozostawiały krwawe ślady na głowie ciosacza, nawet gdy jego rogi zahaczyły orła i uszkodziły mu skrzydła.

Quinn wypuściła powietrze i naciągnęła ostatnią strzałę, gdy bestia ryknęła i zaszarżowała. Zwolniła cięciwę, która zadźwięczała od siły naciągu. Strzał był celny — strzała trafiła w otwartą paszczę bestii, wbijając się w mózg. Ciało ciosacza wyryło w ziemi szeroki pas, przemieszczając się w stronę dziewczyny, ale bestia była martwa i Quinn odetchnęła z ulgą. Doczołgała się do miejsca, w którym leżał orzeł ze złamanym skrzydłem i w jego oczach dojrzała głębokie pokrewieństwo.

Opatrzyła potężne skrzydła ptaka i wróciła do Wtudolina z rogami ciosacza jako trofeum. Ranny ptak siedział na jej ramieniu przez całą drogę, nie chcąc odejść. Nazwała go Valor i opiekowała się nim. Więź, która się między nimi narodziła, ponownie rozpaliła ogień w sercu Quinn, która na nowo zapragnęła służyć Demacii. Dzięki pomocy ojca stworzyła nową broń z rogów ciosacza: samopowtarzalną kuszę, która potrafiła wystrzelić kilka bełtów naraz przy jednym pociągnięciu spustu.

Z błogosławieństwem rodziców Quinn i Valor udali się do stolicy i zgłosili się do demaciańskiej armii, aby dołączyć do zwiadowców rycerstwa. W normalnej sytuacji wymagane były lata treningu, aby tam służyć. Quinn nie miała takiego wyszkolenia, jednakże z łatwością zaliczyła każdy test, jaki postawili przed nią zwiadowcy rycerstwa.

Instruktorzy nie wiedzieli, jak taka łowczyni oraz jej orzeł mogą wpasować się w surową strukturę armii, więc przygotowali się na odrzucenie jej petycji. Jednakże, zanim wydali werdykt, lady Lestara Buvelle, szlachcianka, której życie uratował Caleb, zainterweniowała i poręczyła za odwagę i umiejętności dziewczyny.

Quinn została natychmiast wcielona do demaciańskiej armii i chociaż okazała się świetną zwiadowczynią rycerstwa, miała problemy ze sztywnymi zasadami dotyczącymi hierarchii oraz (jej zdaniem) niepotrzebnie surowego regulaminu. Inni wojownicy podziwiali jej umiejętności, ale uważali ją za czarnego konia, kogoś, kto woli działać poza ustalonym porządkiem, wybierać własne misje oraz przychodzić i odchodzić, kiedy chce. Nigdy nie pozostawała na długo za miejskimi murami, preferując życie w dziczy zamiast towarzystwa innych żołnierzy. Niespotykaną w demaciańskim wojsku swobodę zapewniał jej fakt, że była niezwykle skuteczna w odkrywaniu narastających zagrożeń oraz wyłapywaniu szpiegów.

Gdy noxiański zabójca zabił dowódcę Zamku Jandelle w Dzień Zatraconej Światłości, talenty Quinn znów okazały się przydatne. Zabójca umknął batalionom rycerzy posłanym w pościg za nim, ale Quinn i Valor dopadli go po jednym dniu pościgu wypełnionym pułapkami, kontratakami i zasadzkami. Powróciła z ostrzem zabójcy, dzięki czemu zyskała przydomek — Skrzydła Demacii. Quinn pozostała w Jandelle wystarczająco długo, aby otrzymać odznaczenie, a następnie razem z Valorem opuściła miasto i powróciła do dziczy, gdzie czuli się najlepiej.

Od tego czasu Quinn przemierza cały świat w służbie Demacii, ryzykując życiem podczas wypraw na północ do Freljordu oraz zapuszczając się głęboko na teren imperium Noxusu. Za każdym razem powracają z Valorem z informacjami kluczowymi dla bezpieczeństwa Demacii. Mimo że jej metody nie wpasowują się w strukturę demaciańskiego wojska, nikt nie wątpi we wręcz nadprzyrodzoną świetność Quinn i Valora na polu walki.

Zasady Przetrwania Edytuj

Quinn czekała, aż  Noxianie rozpalą ognisko na leśnej polanie i osuszą kilka bukłaków wina. Ruchy pijanych żołnierzy są łatwiejsze do przewidzenia. Chciała, by upili się wystarczająco, by działać głupio, lecz nie bezmyślnie. Błędy popełniane w dziczy są niczym wyrok, a ci mężczyźni właśnie popełnili dwa. Spore. Rozpalając ognisko dali dowód zbytniej pewności siebie, a pijąc wino, ukazali swą pewność, że nikt ich nie śledzi.

Zasada numer jeden: zawsze zakładaj, że ktoś cię śledzi.

Przeczołgała się na brzuchu przez błoto, używając łokci, by zbliżyć się do wydrążonego, zbutwiałego pnia leżącego na skraju polany. Pod wpływem deszczu las zamienił się w grzęzawisko. Będzie musiała spędzić kilka godzin na wydłubywaniu z ubrań robaków i dżdżownic.

Zasada numer dwa: przeżycie nigdy nie ustępuje miejsca godności.

Uważając, by nie spojrzeć prosto w ogień i nie stracić ostrości widzenia, naliczyła pięciu mężczyzn — o jednego mniej, niż się spodziewała. Gdzie był szósty żołnierz? Quinn zaczęła ostrożnie przesuwać się w prawo, lecz zamarła, gdy poczuła włosy jeżące się na karku — ostrzeżenie z góry.

W ciemności za drzewami dostrzegła cień. Wojownika. Odzianego w czarną, skórzaną zbroję. Poruszał się umiejętnie i bezszelestnie wśród leśnego poszycia. Mężczyzna zatrzymał się i rozejrzał wśród mroku, nie zdejmując dłoni z owiniętej drutem rękojeści miecza.

Czy mógł ją zauważyć? Raczej nie.

— Hej, Vurdin! — zawołał jeden z żołnierzy siedzących dookoła ogniska. — Lepiej się pospiesz, jeśli chcesz spróbować tego wina. Olmedo zaraz całe wypije!

Zasada numer trzy: bądź cicho.

Mężczyzna zaklął. Jego frustracja wywołała uśmiech na twarzy Quinn.

— Cicho — syknął. — Chyba słyszeli cię aż w samym Noxusie.

— Nikogo tam nie ma, Vurdin.  Demacianie są pewnie zbyt zajęci polerowaniem zbroi, by mieli czas za nami gonić. Chodź, napij się!

Mężczyzna westchnął i zwrócił się w stronę ognia, wzruszając ramionami. Quinn powoli wypuściła powietrze. Ten nie był taki głupi, ale i on uwierzył, że wokoło nikogo nie ma.

Zasada numer cztery: nie pozwól głupim towarzyszom, by sprowadzili cię do swojego poziomu.

Quinn uśmiechnęła się i zerknęła w górę, by spojrzeć na granatową smugę — cień sylwetki swego towarzysza odcinający się nieznacznie od burzowych chmur.  Valor obniżył swój lot, a Quinn skinęła. Wiele wspólnych lat sprawiło, że nie potrzebowali słów, by się porozumieć. Zatoczyła krąg prawą dłonią i uniosła trzy palce. Wiedziała, że Valor wszystko widzi i doskonale rozumie, o co jej chodzi.

Zasada numer pięć: gdy nadejdzie czas działania, nie wahaj się.

Quinn mogła załatwić tych żołnierzy po cichu i z zaskoczenia, lecz obecność Noxian tak daleko wewnątrz granic Demacii odczuwała jako zniewagę. Chciała, by mężczyźni wiedzieli, kto ich dopadł i zrozumieli, że Demacia to nie jakaś prymitywna, plemienna kultura, która łatwo da się zmiażdżyć potędze Noxusu. Podjęła decyzję. Wyprostowała się gwałtownie i zbliżyła do obozu, jakby jej obecność była najnaturalniejszą rzeczą pod słońcem. Stanęła na granicy światła rzucanego przez ognisko. Na głowę zarzucony miała kaptur, a naoliwiona peleryna okrywała jej kształty.

— Oddajcie mi to, co ukradliście, a nikt dzisiaj nie zginie — powiedziała, wskazując głową skórzany chlebak z wyszytym mieczem ze skrzydłami, symbolem Demacii.

Noxianie zerwali się na równe nogi, mrugając oczami, by dostosować wzrok do mroku na skraju lasu. Quinn niemal się roześmiała na widok ich niezgrabnych prób wyciągnięcia mieczy. Ten, który prawie się na nią natknął, ukrywał swe zaskoczenie, lecz po chwili rozluźnił się, widząc, że jest sama.

— Daleko od domu zawędrowałaś, dziewczyno — powiedział, unosząc swój miecz.

— Nie tak daleko jak ty, Vurdin.

Zmarszczył brwi, słysząc swoje imię. Quinn wyobrażała sobie, jak jego umysł pracuje, gdy starał się oszacować, ile wie. Mężczyźni zaczęli się rozchodzić, by ją otoczyć. Ciaśniej owinęła się peleryną.

— Oddajcie mi sakwę — powtórzyła, pozwalając, by w jej głosie zabrzmiała nuta znudzenia.

— Brać ją! — wrzasnął Vurdin.

To były jego ostatnie słowa.

Quinn zarzuciła pelerynę na ramię, odsłaniając swoje lewe ramię. Czarny, błyszczący bełt wystrzelony z jej wielostrzałowej kuszy trafił Vurdina w oko. Żołnierz padł, nie wydając żadnego dźwięku. Drugi bełt przebił pierś mężczyzny po lewej. Pozostała czwórka rzuciła się na nią.

Przeszywający dźwięk wdarł się w nocną ciszę, gdy Valor spadł na nich z wysokości niczym grom z jasnego nieba. Jego skrzydła wydęły się, gdy rozpostarł je szeroko, by zatoczyć szeroki krąg w powietrzu. Zakrzywione szpony rozerwały twarz jednego z Noxian, a ostry, orli dziób rozłupał czaszkę następnego. Trzeci żołnierz zdołał unieść swą broń, lecz Valor zatopił szpony w jego ramieniu i powalił go na ziemię. Orli dziób uderzył i szarpanina natychmiast ustała.

Ostatni Noxianin odwrócił się i ruszył pędem w stronę drzew.

Zasada numer sześć: jeśli przyjdzie ci walczyć, zabijaj od razu.

Quinn opadła na jedno kolano i wypuściła parę bełtów ze swej kuszy. Wbiły się w plecy żołnierza i wyszły z powrotem przez pierś. Udało mu się dobiec do skraju polany, gdzie padł i przestał się ruszać. Quinn pozostała bez ruchu, wsłuchując się w puszczę i upewniając, że w okolicy nie czai się więcej wrogów. Usłyszała jedynie dźwięki życia tętniącego w nocnym lesie.

Wstała, a Valor podleciał do niej z trzymaną w szponach torbą pełną wojskowych depesz, którą ukradli Noxianie. Upuścił sakwę, a Quinn złapała ją w wolną rękę i zarzuciła na ramię jednym płynnym ruchem. Valor przysiadł jej na ramieniu. Jego ciało wciąż drżało z podniecenia wywołanego przez polowanie. Szpony i dziób ptaka błyszczały czerwienią. Przechylił głowę w bok, a w jego nakrapianych złotem oczach rozbłysło rozbawienie. Wyszczerzyła zęby. Łącząca ich więź była tak silna, że potrafiła odgadnąć jego myśli.

— Też się nad tym zastanawiałam — powiedziała. — Jak tym Noxianom udało się zapuścić tak daleko w głąb Demacii?

Orzeł zaskrzeczał. Quinn przytaknęła, zgadzając się z nim.

— Tak, też tak myślałam. — powiedziała. — A więc na południe.

Zasada numer siedem: znajdź towarzysza, któremu zawsze możesz zaufać.

Stara Edytuj

Quinn i Valor to elitarna ekipa strażników. Uzbrojeni w kuszę i szpony podejmują się najniebezpieczniejszych misji dla swojego narodu. Zapuszczają się głęboko na tereny wroga, przeprowadzają szybki zwiad, a potem wykonują zabójczy atak. Doskonale współpracująca para legendarnych bohaterów  Demacii sieje spustoszenie na polu bitwy, oślepiając i przeszywając strzałami wrogów nieświadomych tego, z kim mają do czynienia.

Jako młoda dziewczyna Quinn i jej brat bliźniak pałali nieodpartą żądzą przygód. Marzyli o staniu się rycerzami, chociaż wiedli ciche i skromne życie na wiejskich, przygranicznych terenach Demacii. Wyobrażali sobie zwycięskie bitwy w odległych krainach, przysparzanie chwały królowi oraz wybijanie wrogów w imię demaciańskiej sprawiedliwości. Gdy sny na jawie przestały zaspokajać głód ich walecznych dusz, zaczęli wyprawiać się w lasy na ryzykowne eskapady, szukając realnych niebezpieczeństw. Jedna z tych wypraw zakończyła się tragedią, gdy w wyniku nieszczęśliwego wypadku brat Quinn poniósł śmierć. Przytłoczona żalem Quinn porzuciła marzenia o rycerskim żywocie.

W rocznicę tej bolesnej straty Quinn zebrała się na odwagę i powróciła na miejsce tragicznego wydarzenia. Ku jej wielkiemu zaskoczeniu, w miejscu śmierci swojego brata znalazła rannego demaciańskiego orła − rzadkiego, pięknego ptaka, którego gatunek uważano za wymarły. Dziewczyna przywróciła ptaka do zdrowia, a ponieważ dorastali razem, wytworzyła się między nimi głęboka więź. Dostrzegła w nowym przyjacielu te same cechy, które były tak silne u jej brata, dlatego nadała orłowi imię  Valor. Para wzajemnie dodawała sobie siły i razem gonili za marzeniami, które Quinn porzuciła dawno temu.

Demaciańska armia nigdy nie widziała takich herosów jak Quinn i Valor. Ich zabójcze umiejętności szybko wyniosły ich ponad szeregowych towarzyszy, lecz wielu nadal miało wątpliwości. Jakim cudem urodzona w prostym domu dziewczyna, nawet z tak potężnym stworzeniem u boku, obeszła się bez lat treningów wojskowych? Quinn i Valor dowiedli swej skuteczności w szczególnie ryzykownej misji, tropiąc  noxiańskiego zabójcę, który zbiegł przed całym batalionem demaciańskich żołnierzy. Gdy Quinn i Valor przywiedli go przed oblicze sprawiedliwości, w końcu zdobyli upragniony podziw i szacunek swego narodu. Od tej pory niezwyciężona dwójka jest żywym, walecznym przykładem demaciańskiej siły i niezłomności. Quinn i Valor razem wystąpią przeciwko każdemu złu zagrażającemu ich ukochanej ojczyźnie.

Większość żołnierzy ufa tylko swojemu orężowi. Zaledwie kilku polega na sobie nawzajem. Quinn

Cytaty Edytuj

Przy wyborze
  • „Skrzydlata sprawiedliwość.”  p
Przy zbanowaniu
Żart

Valor podlatuje do Quinn i skrzeczy do niej, na to Quinn odpowiada:

  • „Kto tam? Który Jarvan? Huh, Valor!”  p
  • „Kto tam? F... Fiora? Valor, to było wredne.”  p
  • „Kto tam? Garen? Tak, naprawdę dużo o tym mówi.”  p
Prowokacja
  • „Nie wystawiałabym głowy, gdybym była tobą.”  p
  • „Mam wysoko postawionych przyjaciół.”  p
  • „Cień Valora to ostatnia rzecz, którą zobaczysz.”  p
Atak
  • „Jak polowanie na kaczki.”  p
  • „Val, następny jest twój.”  p
  • „Spokojne serce, stabilna ręka.”  p
  • „Lataj z gracją, zabijaj z gracją.”  p
  • „Niebiosa należą do nas.”  p
  • „Wykurz ich!”  p
  • „Patrz Val, przekąska!”  p
  • „Nie spuszczaj celu z oczu.”  p
  • „Prowadź Valor.”  p
Ruch
  • „Wskaż mi ścieżkę.”  p
  • „Widok z lotu ptaka to najlepsza przewaga.”  p
  • „Siedzimy w tym razem.”  p
  • „Demacia liczy na nas.”  p
  • „Mamy wszystko pod kontrolą.”  p
  • „Bądź czujny.”  p
  • „Potrzebuję więcej czasu.”  p
  • „Val znowu zbiera wszystkie pochwały.”  p
  • „Jakieś ślady zawsze pozostają.”  p
  • „Przysięgam, czasami ten ptak się po prostu popisuje.”  p
  • „Ja żyję na tyłach wroga.”  p
  • „Val, trzymajmy się planu!”  p
  • „Demacianie nie są łatwą zdobyczą.”  p
  • „Demacia potrzebuje bohaterów.”  p
Przy użyciu  Oślepiający Nalot
  • „Wydłub im oczy!”  p
  • „Na nich Valor!”  p
Przy użyciu  Wyostrzone Zmysły
  • „Co tam widzisz?”  p
  • „Musimy ich zobaczyć!”  p
  • „Oczy niebios!”  p
Przy użyciu  Wspólne Działanie
  • „TERAZ!”  p
  • „Valor do mnie!”  p

Rozwój Edytuj

Demacia potrzebuje bohaterów Edytuj

Plik:Quinn's Journal p0.jpg

Są legionami błękitu i złota. Są latarniami sprawiedliwości. To oni niosą sztandar. To oni przewodzą szarży.[1]

 Demacia zawsze była strażnikiem przeciwko ciemności i złu, ale teraz ten naród staje naprzeciwko nowych, strasznych zagrożeń. Niosą miecz i włócznię, maszerując naprzeciwko wrogów w zastraszających liczbach. Ale czy armia jest w stanie schwytać zabójcę? Czy samą liczebnością da się radę powstrzymać zaklęcia zrodzone z mroku i ognia? Mając u wrót tak potężnego wroga, co może zrobić Demacia, by przetrwać?

Odpowiedź jest prosta. Nadchodzi nowy bohater.

Jest ona nowym typem bohatera, z nowymi metodami i sposobem mylenia. Takim, który może iść tam, gdzie nie dotrze żadna armia, gdzie nie sięgnie żaden miecz.

Oto jej historia. Jej wartość będzie poddana testowi, jej metody poddane wątpliwości, ale ona będzie przeć naprzód. Honor jej przewodzi. Sprawiedliwość uspokaja jej rękę. Valor jest jedynym sojusznikiem, którego potrzebuje.

Val zaczyna się niecierpliwić. Już zaczyna zapuszczać się coraz dalej.

Lecz teraz przypomniałam to sobie, bracie. Demacia liczy, że ja i Val postawimy zabójcę przed obliczem sprawiedliwości.

Dziennik Quinn

Ujawnienie Edytuj

Quinn i Valor, Skrzydła Demacii, zjawią się na Fields of Justice już w najbliższym patchu. Jak dotychczas najbardziej wszechstronny duet w szeregach League of Legends, Quinn i Valor pracują w parze, karząc wrogów zwinnymi, śmiertelnie precyzyjnymi atakami[2].

Połączona waleczność Quinn i Valora czyni z nich niezwykle mobilny, prowadzący duet. Podczas fazy walk w alejach bierne efekty  Gonitwy i  Wyostrzonych Zmysłów zmieniają Quinn w doskonałą dobijającą i podnoszą szanse duetu na bezpieczne zabicie wrogich bohaterów. Quinn i Valor mogą poszczycić się też wieloma umiejętnościami obronnymi: Quinn może uaktywnić Wyostrzone Zmysły, aby wyśledzić zbliżających się walczących w dżungli, podczas gdy  Doskok zapewni jej osiągnięcie bezpiecznej odległości, gdy wrogowie pojawią się, by zabić. Jeśli mimo to przeciwnikom uda się do niej zbliżyć, oślepienie z  Oślepiającego Nalotu szybko zneutralizuje ich i pozwoli na szybki odwrót.

Quinn i Valor są również niezastąpieni w przypadku wspomagania ganków. Spowolnienie z Doskoku sprawia, że ich cel jest podatny na umiejętności mierzone, a także daje im czas potrzebny do zabójstwa, zanim wróg zdoła uciec. Najlepsi gracze grający Quinn i Valorem mogą nawet użyć mądrego pozycjonowania i wyczuć dobry moment przy wykorzystywaniu Doskoku, aby przenieść bohaterkę na inny teren. Quinn i Valor są również świetni w ściganiu zbiegających wrogów. Aktywowanie Wyostrzonych Zmysłów daje wizję na lądzie i przez zarośla, pozwalając parze podejść wrogów szykujących się do ucieczki. W tym czasie bonus do prędkości ruchu ze  Wspólnego Działania pomoże Valorowi ścigać ofiarę, zanim powróci do Quinn, aby odblokować możliwość wielokrotnych ataków z  Uderzenia z Nieba oraz biernych Wyostrzonych Zmysłów i Gonitwy.

Natura gry Quinn i Valora zmienia się diametralnie, gdy otrzymacie dostęp do Wspólnych Działań. Mimo że nadal pozostają niszczycielskim duetem walczącym z dystansu, Wspólne Działanie zmienia Valora z potężnego walczącego w zwarciu, stworzonego do ścigania rannych wrogów i robienia porządku podczas walk drużynowych. Aktywowanie Wspólnych Działań we wczesnej fazie walki drużynowej to również bardzo niszczycielska taktyka, ponieważ Valor może używać Doskoku, aby znaleźć się poza liniami pilnowanymi przez ochronę wroga, i dopadać najwartościowsze cele. Mądre pozycjonowanie sprawi, że Uderzenie z Nieba zada potężne obrażenia pomniejszym wrogom, a gdy Quinn wróci na pole bitwy, kolejny Doskok usunie ją w bezpieczną strefę.

Quinn i Valor są niezwykle potężną drużyną, idealną do najróżniejszych stylów gry oraz poziomów umiejętności w League of Legends!

Wyprawa do Freljordu Edytuj

Uwaga: Wyprawa do  Freljordu odbywa się dwa lata po tym, jak  Wiedźma Lodu przyjmuje tożsamość Lissandry, kiedy została określona jej biografia.

Rozdział I: AvarosanEdytuj

Wkrótce we  Freljordzie wybuchnie wojna.

Plotki o konflikcie na północy krążyły od wielu miesięcy, ale  Demacia dopiero teraz zwróciła na nie uwagę. Freljord był podzielony od wielu wieków, ale gdyby doszło do zjednoczenia, barbarzyńcy mogliby nam zagrozić. Nadszedł czas, aby ktoś sprawdził dla Demacii jak wyglądają sprawy.  Książę Jarvan zlecił mi zebranie informacji.

 Val i  ja wyruszamy jeszcze tej nocy.

Podróż Freljord 1

Szkic Quinn przedstawiający Ashe, liderkę Avarosan

Obóz Avarosan, południowy Freljord

Historie, które słyszałam, zawsze przedstawiały Freljord jako niecywilizowaną krainę. Jeżeli zimno cię nie zabije, to zrobią to mieszkańcy (a przynajmniej tak mówią demaciańscy żołnierze).

Nie spodziewałam się tak przyjaznego powitania w obozie  Avarosan. Gdyby nie ośnieżone góry w oddali, uznałabym to za graniczne miasto Demacii, a nie plemienną twierdzę. To oczywiste, że  Ashe, przywódczyni Avarosan, wprowadziła tu wiele zmian od czasu, gdy przybył tu jeden z naszych posłańców wiele lat temu. Nie są rozproszonymi plemionami barbarzyńców, zmagającymi się z krainą i między sobą. Ludzie przystosowują się do trudnych warunków życia we Freljordzie, uprawiając zboża i tworząc podstawy cywilizacji.

Ashe jest bardzo przyjazna. Otacza ją aura przywódcy, nietypowa dla osoby tak młodej. Nawet Val ją lubi (co jest rzadkością). Ashe domyśliła się celu naszej wizyty, ale zapewnia, że pomoc Demacii nie będzie potrzebna. „Sami toczymy nasze walki” powiedziała.

Możliwe, że mówi prawdę, ale zauważyłam podział pośród jej ludzi. Val strasznie się denerwuje przy niektórych i wyczuwa ich niepokój. Część z nich radośnie uprawia rolę, ale niektórzy trzymają narzędzia jak broń. Przygotowują się do wojny, a nie do zbiorów.

Rozmawiałam z kilkoma członkami plemienia. Większość z nich uważa, że Ashe jest prawowitą władczynią Freljordu. Twierdzą, że zjednoczy wszystkie plemiona, ale w ich wzroku widzę trochę niepewności. Jedno imię wypowiadają ze strachem:  Sejuani. Przewodzi plemieniu znanemu jako Zimowy Szpon. Niektórzy z podwładnych Ashe obawiają się jej.

Val i ja o świcie przeprowadzimy zwiad na terytorium Sejuani. Określimy jakie zagrożenie stanowi dla Freljordu – i dla Demacii[3].

Rozdział II: Zimowy SzponEdytuj

Terytorium Zimowego Szpona

Im dalej zapuszczamy się na tereny  Sejuani, tym zimniej się robi. Nie muszę maskować swoich śladσw, śnieg robi to za mnie. Wiem, że nie jesteśmy tu mile widziani.

W pobliżu granicy przeszliśmy przez spaloną avarosańską wioskę. Ślady kopyt rozchodzą się we wszystkich kierunkach. Czyżby zabici mieszkańcy postanowili pozostać lojalni wobec  Ashe, gdy przybył  Zimowy Szpon? Czy właśnie to Sejuani sprowadza na swoich wrogów?

Nie jestem w stanie wyjaśnić stanu drugiej avarosańskiej wioski, którą odkryliśmy. Była opuszczona. Nie było widać żadnych śladσw walki, ale proporce Avarosy zostały zniszczone. Czy ci ludzie uciekli?

Podróż Freljord 2

Szkic Quinn przedstawiający Sejuani, liderkę plemienia Zimowy Szpon

Obóz Sejuani

 Val wypatrzył oddział Zimowego Szpona. Bez niego już dawno byłabym martwa. Schowaliśmy się i ominęli nas, nie mając pojęcia, że jesteśmy w pobliżu. Poszliśmy za nimi do obozu Sejuani.

Kilka oddziałσw dołączyło do pierwszego. Każdy z nich przyniósł jakieś zdobycze: broń, jedzenie i, ku mojemu zdziwieniu, rekrutσw. Zdałam sobie sprawę, że mieszkańcy drugiej wioski nie uciekli, tylko z własnej woli dołączyli do Zimowego Szpona. Najbardziej fanatyczni służący Ashe określali Zimowego Szpona jako bandę wygłodniałych i kiepsko wyposażonych łupieżców, ale o zmroku w obozie rozpoczęła się wielka uczta, z dużą ilością jedzenia i picia (głównie picia).

Widziałam Sejuani tylko przez chwilę. Siedząc na swojej bestii, stanowiła naprawdę przerażający widok. Ale nawet ona dołączyła do biesiady. Ich pieśni wychwalały jej imię.

Wygląda na to, że Sejuani nie pragnie tylko niszczyć. Chce zjednoczyć plemiona Freljordu, a jej oddziały rosną z każdym nowym rekrutem.

Tego się nie spodziewałam. Razem z Valem udamy się na wschσd i poszukamy ludzi lojalnych Avarosie. Jeżeli Sejuani zdobywa poplecznikσw z taką łatwością, Freljord pod jej rządami może zagrozić  Demacii. Czy plemię Ashe jest zagrożone?[4]

Rozdział III: Król TrolliEdytuj

Obóz Strzaskanego Mrozu, wschodni Freljord

Udaliśmy się na wschód, pozostawiając za sobą terytorium  Sejuani. Przez wiele dni zastanawiałam się, czy spotkamy tu kogoś lub coś.  Freljord jest rozległy i pusty. Nic dziwnego, że plemiona walczą ze sobą o każdy skrawek żyznej ziemi.

Ludzie ze Strzaskanego Mrozu, małego plemienia lojalnego  Ashe, przyjęli nas do siebie. Zaproponowali nam pożywienie, którego nie było wiele. Wydawali się zawstydzeni, że nie mogą dać nam więcej. Powiedzieli nam, że trolle atakują obozy i wioski, kradnąc zasoby i zabijając myśliwych. Mimo że trolle uznawane są za bezmyślne i podróżujące w małych stadach, te wyglądały na zorganizowane. Jeden z członków plemienia twierdzi, że król trolli zwołuje je do wojny.

Jednakże istnieje poważniejsze zagrożenie, o którym ludzie Strzaskanego Mrozu boją się mówić. Plotki o legendarnej  Wiedźmie Lodu z Freljordu przerażają tych ludzi. Atakowała podróżnych i niewielkie oddziały, pozostawiając swoje ofiary nabite na zaostrzone kawałki czarnego lodu. Powiada się, że nie przeżył nikt, kto widział jej twarz.

Podróż Freljord 3

Szkic Quinn ukazujący lidera trolli

Wschodni Freljord

Pozostawiliśmy plemię Strzaskanego Mrozu z tyłu, aby odnaleźć kolejnych sojuszników Ashe, gdy nagle dopadła nas straszliwa śnieżyca. Nie widziałam wiele przez opady śniegu.  Val zauważył zagrożenie o wiele wcześniej, ale i ja usłyszałam odgłosy walki.

Trolle (wielkie, straszliwe potwory) zaatakowały niewielką wioskę i zniszczyły wszystko, czego nie zdołały zabrać. Nie mogłam uratować mieszkańców – byli już martwi. Podeszłam najbliżej jak śmiałam. Jeden z trolli wykrzyczał rozkazy, które pozostali próbowali niezdarnie wykonać. Ten przywódca posługiwał się olbrzymią maczugą, która zdawała się być wykonana z lodu. Czuć było z niej olbrzymią moc, nawet podczas śnieżycy. Czy to  król trolli?

Val złapał proporzec – to plemię było lojalne Avarosie, ale nikt nie przyszedł im z pomocą. Wschodni Freljord nie jest bezpieczny. Ashe nie będzie w stanie wezwać tych plemion na pomoc, gdy będzie ich potrzebować.

Podobno Mroźna Straż z północy jest najpotężniejszym sojusznikiem Ashe. Od najdawniejszych czasów przysięgli stać na straży tych ziem, a imię ich przywódczyni Lissandry, wypowiadane jest w całym Freljordzie z najwyższą czcią. Trolle, Zimowy Szpon i Wiedźma Lodu – czy Lissandra i Ashe będą w stanie się im oprzeć?[5]

Rozdział IV: Mroźna StrażEdytuj

Miasto Mroźnej Straży, wschodnie Freljord

Niedocenianie tej wyprawy było błędem. Śnieg i ukształtowanie terenu spowolniły naszą podróż, a  Val ledwo mógł latać w tym mrozie, żeby sprawdzić, co się dzieje przed nami. U bram miasta Mroźnej Straży byliśmy niemalże bez racji żywnościowych, ale członkowie plemienia przywitali nas jak sojuszników  Ashe i nakarmili nas.

To miejsce w niczym nie przypomina obozu Avarosan lub przemieszczającego się oddziału  Sejuani. Miasto ma w sobie coś dawnego i nowoczesnego. Budowle z czarnego kamienia bez wątpienia mają już swoje lata i wspinają się po ścianach lodowców. Jak powstały?

 Lissandra, przywódczyni  Mroźniej Straży, to elokwentna i elegancka kobieta, która wytwornością i postawą przypomina królową. Bardziej kojarzy mi się ze szlachetnością  Demacii niż barbarzyńcy z  Freljord — może dlatego Val jej nie lubi.

Podróż Freljord 4

Szkic Quinn ukazujący Lissandrę

Miasto Mroźnej Straży, później

Jako posłańców Demacji traktują nas dobrze, ale coś jest nie tak. Lissandra nie chce mówić o sojuszu z Ashe. Zapytana o zagrożenie ze strony trolli odpowiedziała, że jej zdaniem jest ono przesadzone. Twierdzi, że Mroźna Straż jest w stanie wytrzebić trolle i zabezpieczyć wschód, lecz jeśli tak jest, to czemu jeszcze nie odpowiedziała natarciem? Na wspomnienie o Wiedźmie Lodu stwierdziła, że wszystkie plotki na jej temat należy wsadzić między bajki.

Mroźna Straż nie opuszcza nas na krok, a w mieście są miejsca, których nie wolno nam zobaczyć. Czego nie chcą nam pokazać?

Jeśli mają tu jakieś tajemnice, to chcę je odkryć. Razem z Valem sprawdzimy miasto nocą. Straże nawet się nie zorientują, że opuściliśmy nasze kwatery.

Miasto Mroźnej Straży, noc

Coś tu nie gra.

Wraz z krążącym nade mną Valem przemknęliśmy ukradkiem przez miasto. Nocą to miejsce jest jeszcze dziwniejsze. Wiele z budowli oznaczonych jest symbolem otwartego oka. Jest wszędzie, obserwując miasto i jego mieszkańców. Nie mam ochoty, żeby ktoś mnie obserwował.

W środku miasta natknęliśmy się na grupę Mroźnej Straży. Uklękli wkoło olbrzymiego kamiennego oka i bełkocząc w niezrozumiałym języku, zaczęli oddawać mu cześć. Mroźna Straż coś ukrywa — coś, co jest dla niej zdecydowanie ważniejsze niż sojusz z Avarosan. Co oni knują?

Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że jesteśmy obserwowani. Nie jest bezpiecznie. Val i ja wyruszamy w tej chwili[6].

Rozdział V: Wiedźma LoduEdytuj

Wschodnie Freljord

Musieliśmy uciec z miasta przed wschodem słońca. Nie można było pozwolić, żeby  Mroźna Straż wiedziała, że razem z Valem odkryliśmy jej tajemnice.  Val odwrócił uwagę strażników, a mi przypadło otwarcie głównej bramy. Ryzyko powrotu do  Freljord było dla mnie oczywiste: do  Demacii daleka droga, a tak daleko na północy nie znajdę drogowskazów, które mnie poprowadzą. Każdy lodowiec wygląda tak samo – zwłaszcza nocą.

W kilka godzin po opuszczeniu miasta naszło mnie przeczucie, że coś nas śledzi. Val rozejrzał się z powietrza. Mimo śniegu widzieliśmy, że coś podąża naszym śladem. Przyspieszyliśmy kroku, a jednak Val wydał odgłos, który dał mi do zrozumienia, że to coś cały czas się zbliża. Noc stawała się coraz ciemniejsza, a śnieg coraz zimniejszy. Po ścianach lodowców przemykały cienie, jakby coś w nich ożyło.

Podróż Freljord 5

Szkic Quinn ukazujący Wiedźmę Lodu

Nie mogliśmy uciec.

W obawie o nasze życie przyszło mi na myśl, aby zboczyć ze szlaku a dziennik przekazać pod opiekę Valora — gdyby zdarzyło mi się umrzeć w Freljord, moje raporty musiały wrócić do  Jarvana. Poleciał przodem, a moje zadanie polegało na zajściu naszego prześladowcy od boku.

Z mroku wyłonił się kształt: wysoka, smukła postać, unosząca się nad lodem. Miała w sobie coś ludzkiego, ale było dla mnie jasne, że nie miałem do czynienia z człowiekiem. Pozostawała bezdusznie nieruchoma, bezszelestnie podlatując w moją stronę. Pod postacią unosiły się odłamki nienaturalnie czarnego lodu. Chłód, jaki dało się odczuć w jej obecności sprawił, że serce niemalże mi stanęło. Nigdy nie przyszło mi się mierzyć z czymś tak przerażającym.

Zwolniła i zawahała się, zbliżając się do mojej kryjówki. Zauważyła mnie? Trudno powiedzieć. W końcu zawróciła i zniknęła w mroku. Cienie na lodzie zniknęły razem z nią. Oszczędziła mnie?

Val jest bezpieczny. Krążył nad nami przez cały czas. Po części myślę, że walczyłby do upadłego, zamiast polecieć z raportem do Demacii (uparty ptak).

Ręce nadal mi się trzęsą, gdy to piszę — i wcale nie z zimna. Wiedźma Lodu to coś więcej niż tylko historyjka do straszenia dzieci. Tu widziałam już dostatecznie wiele. Gdy dotrzemy dalej na południe, sporządzę mój ostateczny raport. Czas iść do domu.[7]

Rozdział VI: Koniec PodróżyEdytuj

Południowe Freljord

W końcu zmierzamy do domu. To była długa podróż i z przyjemnością ponownie zobaczę Demacię.

Zaczynam przygotowywać mój raport dla  Jarvana na temat napięcia w  Freljord. Myślę, że będzie zaskoczony rezultatami. Freljord odgrywa znacznie większą rolę niż zakładała Demacia, a zagrożenie wojną jest bardzo realne.  Ashe ma potężną wizję, ale nie wszystkie plemiona Freljord gotowe są zjednoczyć się pod jednym przywództwem. Niektóre opuściły ją na rzecz sojuszu z  Sejuani, wojowniczki, której wściekłość i siła obrosły legendą. Nie mogę tego udowodnić, ale  Lissandra może być trzecią siłą, którą należy brać pod uwagę. Mroźna Straż jest tajemnicza, odizolowana i na pewno ma własne plany. Zjednoczone Freljord pod przywództwem Sejuani lub Lissandry może stanowić autentyczne zagrożenie dla  Demacii — a może i dla całego Valoranu.

To, co stanie się teraz, może być iskrą, od której rozgorzeje ogień wojny. Wiedząc to, co wiem, myślę, że bezpiecznie założyć jedno: będziemy się przyglądać[8].

Obrazy Edytuj

  • Prawdopodobnie początkowa grafika koncepcyjna Quinn (z niej powstał również  Olaf) w wykonaniu Augiego Pagana
  • Grafika koncepcyjna Quinn (w wykonaniu Michaela "IronStylusa" Maurino)
  • Grafika koncepcyjna broni Quinn (w wykonaniu Michaela "IronStylusa"Maurino)
  • Grafika koncepcyjna Valora (w wykonaniu Michaela "IronStylusa" Maurino)
  • Grafika koncepcyjna skórki Quinn (w wykonaniu Michaela "IronStylusa" Maurino)
  • Model Quinn 1 (w wykonaniu Cody'ego 'Sstrikerra' Bunta)
  • Model Quinn 2 (w wykonaniu Cody'ego 'Sstrikerra' Bunta)
  • Model Quinn 3 (w wykonaniu Cody'ego 'Sstrikerra' Bunta)
  • Model Quinn Feniks 1 (w wykonaniu Maddy 'MissMaddy' Taylor Kenyon)
  • Model Quinn Feniks 2 (w wykonaniu Maddy 'MissMaddy' Taylor Kenyon)
  • Model Quinn Feniks 3 (w wykonaniu Maddy 'MissMaddy' Taylor Kenyon)
  • Model Quinn Feniks 4 (w wykonaniu Maokaia Xiao)
  • Grafika koncepcyjna Quinn Korsarz (w wykonaniu Paula 'RiotZeronisa' Kwona)
  • Dawny portret Quinn Korsarz (brak Malphite'a Żelaznej Odwagi)

Stare umiejętności Edytuj

Atak z Powietrza
Czas: 11 / 10 / 9 / 8 / 7 sek.
Koszt: 50 many
Quinn.Atak z Powietrza

Aktywna: Quinn wysyła po 0.25 sekundy  Valora przed siebie, który koliduje z pierwszą trafioną wrogą jednostką, oznacza ją jako  Wrażliwych i zadaje jej oraz okolicznym wrogom obrażenia fizyczne.

Jeżeli Oślepiający Nalot zabije któryś ze swoich celi, to czas odnowienia jest skracany o 50%.

  • Obrażenia fizyczne: 20 / 45 / 70 / 95 / 120 (+70 / 75 / 80 / 85 / 90% obrażeń ataku) (+35% mocy umiejętności)

Obrażenia Oślepiającego Nalotu zwiększają się i 1% za każdy 1% brakującego zdrowia celu.

  • Zasięg: 1025
  • Średnica obszaru działania: 410
  • Maksymalne obrażenia fizyczne: 40 / 90 / 140 / 190 / 240 (+140 / 150 / 160 / 170 / 180% obrażeń ataku) (+70% mocy umiejętności)
Obrażenia fizyczne zostaną zredukowane przez pancerz i tarcze.
Aplikuje efekty czarów jako umiejętność obszarowa.
Umiejętność jest traktowana jako pocisk i jest blokowana przez  Niezłomność  Brauma i  Ścianę Wichru  Yasuo .
Całun Banshee przedmiot.pngTarcze czarów blokują umiejętność.
Quinn QVideo
Wspólne Działanie
Czas: 140 / 110 / 80 sek.
Koszt: 100 many
Quinn.Wspólne Działanie

Aktywna: Quinn odskakuje z dala od pola bitwy i pozwala  Valorowi zająć szybko jej miejsce na 20 sekund, zyskując alternatywny zestaw umiejętności i tracąc zasięg ataków podstawowych do zasięgu ataków wręcz.

 Valor może przenikać przez jednostki i zyskuje znaczną premię do prędkości ruchu, zmniejszającą się podczas walki.

Podczas trwania Wspólne Działania, ponowne użycie umiejętności aktywuje  Uderzenie z Nieba.

  • Prędkość ruchu (po za walką): 80 / 90 / 100%
  • Prędkość ruchu (podczas walki): 20 / 30 / 40%
Uderzenie z Nieba
Quinn.Uderzenie z Nieba

Aktywna –  Wspólne Działanie:  Valor odlatuje z pola bitwy, pozwalając Quinn powrócić z gradem bełtów, zadając obrażenia fizyczne wrogom w pobliżu.

  • Minimalne obrażenia fizyczne: 100 / 150 / 200 (+50% premii do obrażeń ataku)

Ilość obrażeń wzrasta o 1% za 1% brakującego zdrowia celu.

Jeśli Wspólne Działanie nie zostaje ponowienie aktywowane w ciągu 20 sekund, to Uderzenie z Nieba aktywuje się automatycznie.

  • Średnica obszaru działania: 700
  • Maksymalne obrażenia fizyczne: 200 / 300 / 400 (+100% premii do obrażeń ataku)
Wspólne Działanie to pół-ulepszenie. Uderzenie z Nieba to umiejętność obszarowa.
Obrażenia fizyczne zostaną zredukowane przez pancerz i tarcze.
Aplikuje efekty czarów jako umiejętność obszarowa.
Całun Banshee przedmiot.pngTarcze czarów blokują umiejętność.
  • Podczas Wspólnego Działania  Valor jest uznawany jako walczący wręcz.
  • Quinn i  Valor są uznawani za tego samego bohatera i posiadają te same statystyki, ten sam czas odnowy na obu zestawach umiejętności, w przeciwieństwie do innych tego typu bohaterów.
Quinn RVideo

Przypisy

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.