Fandom

League of Legends Wiki

Ivern (historia i cytaty)

< Ivern

1,517stron na
tej wiki
Dodaj nową stronę
Dyskusja0 Share

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Historia i cytaty

Historia Edytuj

Krótka Edytuj

Ivern Krzewobrody, znany też jako Zielony Ojciec, to jedyny w swoim rodzaju pół człowiek, pół drzewo. Wędruje przez lasy Runeterry, na każdym kroku starając się pielęgnować życie. Dobrze zna sekrety natury i przyjaźni się ze wszystkimi latającymi, biegającymi i rosnącymi w ziemi istotami. Ivern przemierza dzicz i dzieli się swoją niezwykłą wiedzą z każdym, kogo napotka, ubogaca las, a czasem nawet zdradza swoje sekrety wszędobylskim motylom.

Długa Edytuj

Ivern lore divider 02.png
„Zaradność grzybów zawsze mnie zadziwia.”

Ivern Krzewobrody, znany też jako Zielony Ojciec, to jedyny w swoim rodzaju pół człowiek, pół drzewo. Wędruje przez lasy Runeterry, na każdym kroku starając się pielęgnować życie. Dobrze zna sekrety natury i przyjaźni się ze wszystkimi latającymi, biegającymi i rosnącymi w ziemi istotami. Ivern przemierza dzicz i dzieli się swoją niezwykłą wiedzą z każdym, kogo napotka, ubogaca las, a czasem nawet zdradza swoje sekrety wszędobylskim motylom.

Na początku Freljordu Ivern był nieustraszonym wojownikiem, wyróżniającym się żelazną wolą i niezłomną determinacją. Nie mógł jednak wiele zdziałać, gdy Zrodzeni z Lodu doszli do władzy. Postrzegali oni bowiem Iverna i jego lud jako żałosnych śmiertelników, ośmielających się sprzeciwić ich woli. Wraz ze sprzymierzeńcami uknuł więc spisek, mający na celu obalenie swoich czarnoksięskich władców. Ivern Okrutny powiódł zaprawiony w bojach batalion z zamarzniętych portów Mroźnej Straży do odległej krainy, która według legendy kryła w sobie źródło potężnej magii. Gdyby Ivern posiadł taką moc, z łatwością pokonałby Zrodzonych z Lodu. Gdy żagle floty znikały za horyzontem, nie przypuszczano, że nikt więcej nie zobaczy go już we Freljordzie, a historia wyprawy zatrze się jak ślady na śniegu i stanie się mitem.

Morze od początku przeszkadzało im w osiągnięciu szlachetnego celu wyprawy, otaczając ich miażdżącymi szczękami fal w dzikim szale, który skruszyłby wolę najodważniejszego męża. Po wycięciu w pień wielu buntowniczo nastawionych tchórzy, Ivern wylądował ze swą armadą na wybrzeżu Ionii i bezlitośnie stłamsił opór tubylców. Mieszkańcy Ionii poddali się i wpuścili przybyszy do świętego zagajnika, zwanego Omikayalan, Serce Świata. Ivern i jego ludzie myśleli, że jest to dar dla zdobywców, symbol lojalności. Ale to właśnie tam, w niezwykłym ogrodzie pełnym roślinności, napotkali najbardziej zaciekły opór.

Pojawił się nowy, tajemniczy wróg. Chimeryczne istoty — na wpół ludzkie, na wpół zwierzęce — rzuciły się na niedoszłych zdobywców, bezlitośnie wyrzynając cały oddział. Ivern niezniechęcony parł naprzód, dopóki resztki jego zdziesiątkowanej armii nie odkryły najcenniejszego skarbu mieszkańców Ionii — Bogini Wierzby, czyli olbrzymiego drzewa, obsypanego długimi, cienkimi liśćmi, połyskującymi złotozielonym światłem. Stał oniemiały na widok tajemniczej rośliny, podczas gdy jego ludzie ginęli w ostatnim starciu. Chcąc powstrzymać nieprzyjaciół, w desperacji chwycił swój topór i zadał drzewu cios z siłą dziesięciu mężczyzn. Nie odczuł siły uderzenia. Nie poczuł nic. Zobaczył jedynie oślepiające światło, gdy z powalonej Bogini Wierzby uciekała życiowa moc.

To, co stało się później, było jeszcze dziwniejsze — jego ręce przyrosły do topora i do kory Bogini Wierzby. Jego nogi urosły, stały się szorstkie i toporne. Bezsilnie przyglądał się, jak reszta jego ciała ulega przemianie. Kilka chwil później miał dziesięć stóp wzrostu i patrzył w dół, wprost na swoich zmasakrowanych towarzyszy. Nie czuł bicia swojego serca, ale odczuwał dziwną rześkość i świadomość.

Głęboko w sobie usłyszał głos, wypowiadający jedno słowo: — Obserwuj.

W mgnieniu oka martwe ciała pokrył dywan kolorowych grzybów i wijących się robaków. Ich mięsem nasyciły się padlinożerne ptaki i wilki. Kości użyźniły glebę, a z nasion zjedzonych przez najeźdźców owoców rozwinęły się drzewa, które same wydały plon. Wzgórza podnosiły się i opadały, niczym płuca wypełniające się miarowo wraz z każdym oddechem. Liście i płatki pulsowały niczym wielobarwne serca. Z otaczającej go śmierci wyrosło życie w tak różnorodnej postaci, że aż trudno było w to uwierzyć.

Ivern nigdy nie doświadczył czegoś tak pięknego. Różne formy życia splątane były w jeden wielki, niemożliwy do rozwiązania supeł. Stanęły mu przed oczami błędy, które popełnił, a także wszystkie okrutne czyny, których dokonał; i ogarnął go bezbrzeżny smutek.

Załkał, a łzy spłynęły rosą po gałęziach i liściach, które pokrywały teraz całe jego ciało. — Czy sam stałem się teraz Boginią Wierzbą? — pomyślał.

Wtedy głos wewnątrz Iverna odezwał się znów: — Słuchaj! — rozkazał. I Ivern słuchał.

Z początku nie słyszał nic. A potem dobiegło do niego skomlenie niezliczonej liczby bestii, huk wody w rzekach, szum drzew, oraz kapanie łez opadających z mchu. Wszyscy oni opłakiwali śmierć Bogini Wierzby we wspólnym, żałobnym chórze. Ivern poczuł ogromne wyrzuty sumienia i zapłakał, błagając o wybaczenie. Malutka wiewiórka wtuliła się w jego kolana. Poczuł na sobie spojrzenie otaczających go zwierząt. Rośliny sięgały ku niemu swoimi korzeniami. Wzrok całej natury skupił się na nim i Ivern poczuł kojące ciepło przebaczenia.

Zanim w końcu się poruszył, minęły całe stulecia, a świat stał się zupełnie inny. Przemoc i okrucieństwo, które wyrządzał, rozbrzmiewały echem w jego sercu. Nigdy już nie dopuści się podobnych czynów. Ośmielił się nawet spytać swego wewnętrznego głosu: dlaczego on? Czemu właśnie on został oszczędzony?

Głos przemówił po raz drugi. — Wzrastaj — nakazał.

To go zadziwiło. Czy sam miał wzrastać, czy też pomóc wzrastać światu? Zdecydował się na obie te rzeczy: w końcu komu to by się nie przydało? Ivern spojrzał na siebie: na swoją skórę z kory, na porastające jego ramiona grzyby, wreszcie na rodzinę wiewiórek wtuloną w miejscu, gdzie kiedyś znajdowała się pochwa na jego topór. To nowe ciało było zdumiewające. Odkrył, że gdy zanurza palce stóp w ziemi, może komunikować się z korzeniami i owadami: nawet gleba miała swoje poglądy!

Ivern zdecydował, że na początek zapozna się z mieszkańcami świata — i tak właśnie uczynił. Zabrało mu to kilka stuleci — nie był w stanie powiedzieć ile dokładnie, gdyż tak doskonale spędzony czas mijał niepostrzeżenie. Wędrował po świecie i nawiązywał bliskie więzi ze wszystkimi stworzeniami — dużymi i małymi. Obserwował ich słabości, zachwycał się ich zwyczajami, a od czasu do czasu służył im pomocą. Podążał szlakami gąsienic, próbował przechytrzyć chytre krzewogrzbiety, pocieszał drażliwe elmarki i śmiał się z pomarszczonymi grzybami. Wszędzie, gdzie postawił stopę, las kwitł wieczną wiosną, a zwierzęta żyły w harmonii.

Od czasu do czasu ratował zwierzęta skrzywdzone przez lekkomyślnych łowców. Pewnego razu napotkał na swej drodze rannego kamiennego golema. Biedna istota umierała, stworzył więc dla niej nowe serce, używając znalezionych w rzece kamyków. Zgodnie z tradycją kamiennych stworzeń od tego momentu stała się ona jego oddaną przyjaciółką. Ivern nazwał ją Stokrotką, jako że te właśnie kwiatki pokrywały całe jej ciało. Od tamtego wydarzenia Stokrotka pomaga Ivernowi, gdy ten jest w potrzebie.

Czasem napotykał społeczności ludzi, a większość z nich była nastawiona pokojowo. Nazywali go Krzewobrodym albo Zielonym Ojcem i przekazywali sobie opowieści o jego nadzwyczajnej dobroci. Ale ich typowo ludzkie zachowania, ich skłonność do przemocy i okrucieństwa, sprawiały, że Ivern czuł się nieswojo w ich towarzystwie i musiał ich opuścić.

Wówczas jego wewnętrzny głos przemówił po raz czwarty.

— Nauczaj — powiedział.

Ivern opuścił więc las i udał się do ludzkich siedzib. Wrócił upór, który niegdyś odczuwał, tym razem pozbawiony jednak okrucieństwa. Pewnego dnia stwierdził, że musi zwrócić to, co zabrał. Jeśli ma zastąpić Boginię Wierzbę, musi dotrzeć do ludzi i pomóc im wzrastać w sposób świadomy. Jako że sam był niegdyś człowiekiem, wiedział, że nie będzie to proste. Z uśmiechem podjął się jednak tego zadania, zdeterminowany dokończyć je, zanim słońce po raz ostatni skryje się za horyzontem. Miał jeszcze wiele czasu.

Dar Jadu Edytuj

Dla większości ludzi sto lat to bardzo długo. W tym czasie można przebyć cały świat, poznać tysiące osób i stworzyć nieskończoną ilość dzieł sztuki. Można więc stwierdzić, że bezczynne stanie w jednym miejscu przez sto lat to ogromna strata czasu. Ivern Krzewobrody był jednak w stanie osiągnąć w ten sposób bardzo dużo.

Między innymi zażegnał spór pomiędzy kolonią porostów a goszczącymi je kamieniami, pomógł rodzinie wiewiórek znaleźć zagubione zapasy na zimę i skłonił samotną wilczycę do ponownego przyłączenia się do swej watahy, od której odłączyła się, gdyż niegdyś nazwali jej wycie strasznie piskliwym.

Palce stóp Iverna wnikały głęboko w glebę, sięgając pomiędzy wijącymi się robakami aż do korzeni najstarszych drzew, a las wokół niego kwitł. Oprócz tego dokonał wiele więcej, ale te przykłady pokazują, że jego stuletnia działalność była bardzo owocna.

Wiódł w ten sposób swoje spokojne życie, dopóki sasafrasy nie poinformowały go o niepokojach na skraju lasu.

Wkrótce cały las wiedział już o nadchodzących łowcach.

Ivern zdawał sobie sprawę, że sasafrasy to rośliny mające skłonność do panikowania z byle powodu, a poza tym polowania były nieodłączną częścią nieprzerwanego kręgu życia. Wieści jednak dotarły do drozdów, które zaalarmowały motyle, a te przekazały je dalej i wkrótce wszystkie istoty wpadły w panikę.

Ivern wstał więc, uspokoił kolonię mrówek, których spokojne życie na jego ciele zostało właśnie zaburzone, i ruszył przed siebie, otrząsając się z kawałków spróchniałej kory. Z każdym jego krokiem przez las docierały do niego coraz bardziej alarmujące wieści.

Jest ich trzech, donosiły wiewiórki.

Ich oczy przypominają krwawe księżyce, twierdziły kryjące się w rzece wędrujące kraby.

Są bardziej nieokrzesani niż elmarki, dawały znać elmarki.

Sokoły uznały, że łowcy przybyli po ich jajka. Chryzantemy obawiały się o swoje wspaniałe płatki — co zaniepokoiło Stokrotkę, która bardzo kochała kwiaty. Ivern uspokajał je wszystkie i polecił się schować, dopóki nie minie niebezpieczeństwo. Starał się nie zauważać, że idzie za nim Stokrotka, jako że miała ona wysokie mniemanie o swoich zdolnościach w skradaniu się.

Dostrzegł martwego jaka o ośmiu kłach, leżącego w trawie. Trzy strzały tkwiły głęboko w potężnych mięśniach u podstawy jego szyi. Ogromna łza spłynęła z oka Iverna i została natychmiast pochwycona przez wiewiórkę, nazwaną przez niego Mikkus, która wspięła się po jego piersi, starając się go pocieszyć.

— Łowcy polują na mięso, dla jedzenia — rzekł głośno Ivern. — Łowcy wytwarzają zabawki i narzędzia z kości. Łowcy tworzą ubrania z futer i buty ze skór.

Ciało zostało pozbawione ośmiu połyskliwych, perłowych kłów. Ivern dotknął ziemi i wieniec stokrotek wyrósł wokół martwego jaka. Zobaczył małą żmiję jaskiniową pełznącą w pobliżu. Żmije jaskiniowe już od małego są bardzo mądre.

— Ssssssssspokojnie? — zapytała żmija.

Ivern wiedział, że węże i żmije czuły się zażenowane swoją wadą wymowy i przez długi czas unikały wypowiadania słów, zawierających syczące głoski. Nakłonił je, żeby zmierzyły się ze słowami, których najbardziej się obawiały, ale za bardzo wzięły sobie tę lekcję do serca i od tej pory posługiwały się niemal wyłącznie słowami zaczynającymi się od „s”.

Ach ta ich ambicja.

– Jest już spokojnie, maleńka. – Biedactwo, musiało widzieć, co się tu wydarzyło. – Chodź tutaj i przypilnuj tego jaka – poprosił. — Wrócę, gdy tylko ustalę, co się tutaj dzieje.

Ivern lore divider 01.png

Kły jaka stukały miarowo z każdym krokiem Risbell, w końcu musiała więc zatrzymać się i zmienić ich ułożenie, żeby hałas nie wystraszył kolejnej ofiary. Dzięki tym rogom zarobią prawdziwą fortunę. Miastowi dobrze płacili za wytwarzane z nich preparaty.

Niko, jednooka łowczyni o kwadratowej szczęce, odkryła ślady kolejnego jaka. Dała znak Eddo, bogatemu miastowemu, który zabrał ze sobą fiszbinowy łuk. Jego uśmiech i złowrogie spojrzenie powodowały dreszcze u Risbell, która była najmłodsza w całej grupie.

Przed nimi, na polanie, kolejny jak pożywiał się swoim ulubionym gatunkiem trawy. Łowcy zbliżyli się powoli i cicho, depcząc po zeschniętych liściach.

Cała trójka dokładnie w tym samym momencie uniosła łuki i starannie wycelowała. Jak wciąż trzymał głowę przy ziemi, przeżuwając dzikie jagody oraz trawę i zasłaniając splot mięśni przy podstawie szyi. Przebity splot mógł spowolnić upływ krwi, podczas gdy łowcy odcinali kły. Eddo twierdził, że bardzo ważne jest, by jak wciąż żył w chwili pozbawiania go kłów, bo wzmocni to moc specyfiku.

Czekając, aż jak podniesie głowę, czuła spływający po szyi pot. W momencie, gdy głowa bestii powędrowała w górę, kępa trawy urosła nagle tuż przed nimi w nieprawdopodobnym tempie. Źdźbła wystrzeliły ku słońcu, a kwiaty zakwitły w mgnieniu oka wachlarzem olśniewających płatków. Kwietna ściana zupełnie przesłoniła jaka.

Eddo upuścił swój łuk. Jedyne oko Niko wyglądało tak, jakby miało za chwilę wyskoczyć. Strzała Risbell przecięła powietrze. To nie ona jednak nakazała swoim palcom, by puściły cięciwę. Przerażona oparła się plecami o pobliskie drzewo.

— Mówiłam, że ten las jest przeklęty — wyszeptała. — Powinniśmy natychmiast stąd odejść.

— Miałam już do czynienia z magią — stwierdziła Niko. — Załatwię to w tradycyjny sposób.

Schowała strzałę do kołczanu i wyciągnęła długi sztylet zza pasa.

Eddo zrobił to samo. Oboje dali znać Risbell, aby przypilnowała kłów i zanurzyli się w ścianę trawy. Czekała z zapartym tchem, nie mogąc nawet dosłyszeć ich kroków. Miała nadzieję, że kiedyś też będzie tak zabójczo cicha jak jej towarzysze. Nie była jednak w stanie powstrzymać wrażenia, że ściana roślinności jest ostrzeżeniem, którego powinni posłuchać. Przypomniała sobie opowieści babci o dziwnych, magicznych istotach przemierzających ten świat. To tylko bajki, powtarzała sobie.

Z polany dobiegł do niej dziwny, nieznany odgłos. Nie brzmiało to jak krzyk jaka, bardziej jak skały uderzające o ziemię z ponurym hukiem. Cokolwiek powodowało ten dźwięk wystarczyło, aby sprawić, że Eddo i Niko wypadli z gąszczu z ogromną prędkością. Ich skóra była blada, a oczy szeroko otwarte z przerażenia. Po chwili dostrzegła, co zmusiło jej towarzyszy do ucieczki.

Malutka chryzantema tańczyła ponad źdźbłami trawy. Był to dość niezwykły widok.

Risbell zorientowała się, że kwiatek się zbliża. Trawa rozstąpiła się, ukazując kamienne monstrum pokryte mchem. Potężna, ruchoma, żywa skała granitu zmierzała w ich kierunku. Zanim Risbell zrozumiała, co się dzieje, usłyszała spokojny głos mówiący do istoty.

— Stokrotko! Bądź ostrożna. I... delikatna!

Risbell chwyciła kły i ruszyła śladami Niko i Eddo, próbując sobie przypomnieć szlak wiodący do obozu. Z każdym mijanym drzewem pojawiała się nowa przeszkoda z trawy. Coś skradało się wśród jej źdźbeł, poruszając liśćmi i chichocząc z podejmowanych przez Risbell prób odnalezienia drogi. Była sama w osobliwym lesie, a za każdym demonicznym drzewem momentalnie wyrastało coraz gęstsze morze trawy.

Risbell zdała sobie sprawę, że coś kieruje ją na drogę, którą niegdyś jej babcia prowadzała owce. I choć wiedziała, że to pułapka, zebrała się w sobie i podążyła za trawą.

Ivern obserwował, jak młoda łowczyni wychodzi z labiryntu traw i zbliża się do ciała jaka. Biedulka wydawała się naprawdę przerażona. Z pewnością nigdy wcześniej nie doświadczyła czegoś takiego. Próbował być delikatny, ale ludzkie reakcje trudno było przewidzieć. W przeciwieństwie do chociażby dzikich kociokwików.

— Proszę. Nie bój się. Chyba, że jest to twój naturalny stan. W takim wypadku nie przeszkadzaj sobie. Mogę poczekać. Nie spieszy mi się.

Ivern nie chciał nikogo przestraszyć. Ale kto może powiedzieć, jak zachowa się druga osoba?

— Miejmy to już za sobą — powiedziała Risbell. Głos jej drżał, a oczy biegały na wszystkie strony. — Wiem, naruszyłam ten teren. Jestem zdana na twoją łaskę. Tylko zrób to szybko.

— Szybko? — Ivern wzruszył ramionami. — Oczywiście. Nie przyszło mi do głowy, że wolałabyś być gdzie indziej. Dobrze więc.

Dziewczyna zamknęła oczy i uniosła podbródek, odsłaniając gardło. Sięgnęła za plecy do przymocowanej do jej pasa pochwy i zacisnęła palce na rękojeści sztyletu. Jeśli po nią przyjdzie, będzie miał niespodziankę.

— Chcę tylko wiedzieć dlaczego — rzekł Ivern ucieszonym głosem. Wskazał swoimi drzewnymi palcami na ciało jaka. Jego ręka urosła, sięgając pleców martwego zwierzęcia i pogładziła go po zbroczonym krwią futrze.

Risbell wyciągnęła sztylet i wówczas poczuła w kostce nagłe uczucie bólu. Uczucie odrętwienia przeniknęło całą jej nogę. Gdy spojrzała w dół dostrzegła winowajcę: jaskiniową żmiję, najbardziej jadowity gatunek węża w całym Aulderwood.

Ze złości instynktownie zaatakowała węża nożem.

— Nie! — krzyknął Ivern.

Dzikie pnącza wystrzeliły z ziemi i złapały ramię Risbell, udaremniając jej atak. Splątały jej nadgarstki, kostki i kolana. Próbując się uwolnić, upuściła nóż.

— Umrę! — krzyknęła z rozpaczą. Odrętwienie dotarło już do jej kolan.

Żmija podążyła ku nodze Iverna, a następnie skierowała się ku górze, owijając się wokół jego nogi, aż wreszcie zniknęła mu gdzieś pod pachą. Za moment wyjrzała zza jego głowy, opleciona wokół jednej z gałęzi i zbliżyła mu rozwidlony język do ucha.

— Ssssssssstrasznie przepraszam — wysyczała. — To ssssssssstrach.

— Proszę — krzyknęła Risbell. — Pomóż mi.

Ivern pomyślał przez chwilę.

— No dobrze! — W jego oczach zabłysł jakiś pomysł. — Jest taka rzecz, która uwielbia jaki. Zwłaszcza te martwe.

— Proszę też, żebyś wybaczyła mojej przyjaciółce, dopiero niedawno się wykluła i nie wie jeszcze, jak kontrolować swój jad. Obawiam się, że wstrzyknęła ci wszystko, co miała. Kazała mi przekazać, że jest jej bardzo przykro. Przestraszyłaś ją i zareagowała instynktownie — wyjaśnił Ivern. — Teraz patrz.

Uklęknął przed ciałem jaka, zamknął oczy i wydał z siebie niski, głęboki pomruk. Jego ręce zanurzyły się w glebie, palce wniknęły w nią głęboko. Migoczące światło wystrzeliło z jego pokrytej runami głowy i popłynęło wzdłuż ramion, prosto w ziemię. Dziwne, fioletowe grzyby w jednej chwili pokryły martwe ciało. Z początku były niewielkie; potem ich łodygi zaczęły rosnąć, w miarę jak zwierzę gniło. Wkrótce pozostała jedynie skóra, kości i zbiorowisko fioletowych grzybów.

— Ach, łagodniki — westchnął Ivern. Zerwał delikatnie jeden z nich. — Zawsze na czas.

Pnącza wypuściły Risbell ze swych objęć. Opadła na ziemię. Jej ręce natychmiast powędrowały w kierunku serca. Mrożący krew z żyłach jad dotarł do klatki piersiowej.

— Zjedz to — powiedział Ivern, podając umierającej kobiecie fioletowy grzyb. — Może nie jest tak smaczne jak rosa salamandrowa czy blask słońca, ale na pewno nie jest tak złe jak wargoskrętne jabłka.

Risbell nie miała pojęcia, o czym mówi dziwny, drzewny stwór, ale w tym momencie nie miała zbyt wielkiego wyboru. Przypomniała sobie głos z przeszłości. Głos jej babci. Zaufaj naturze, Zielony Ojciec nigdy cię nie zawiedzie.

Wyrwała grzyb z rąk Iverna. Smakował jak gorzka herbata zmieszana ze słomą — jak na ostatni posiłek było to dość rozczarowujące. W mgnieniu oka lodowy uścisk wokół jej serca zelżał i ustąpił. Kilka minut później jej nogi znów były w pełni sprawne.

Gdy dochodziła do siebie, Ivern przygotował jej nalewkę z liści, drzewnej żywicy i wody ze źródła, które odkrył palcami u stóp. Podał ją jej w kubku z ptasiego gniazda, który przyniósł mu wędrowny sokół.

— To ty, prawda? Zielony Ojciec?

Ivern wzruszył ramionami, jakby nie był pewny. — Wiesz, co moglibyśmy tu jeszcze zrobić? — rzucił, odwracając się w stronę kości jaka. — Mech jest zawsze miłą dla oka ozdobą.

Gdy tylko to powiedział, dywan z mchu przykrył kości. To, co przedtem było wyjątkowo przykrym widokiem, teraz sprawiało wrażenie nieomal pięknego.

— Maniek ucieszyłby się, gdyby wiedział, jaki będzie miał ładny nagrobek. Borsuki będą używały jego żeber jako schronienia przed jesiennymi burzami. Nic nigdy się nie marnuje — powiedział Ivern, zwracając się do Risbell. — Wydawało się to bezsensowne, ale tak naprawdę wszystko się ładnie ułożyło. Gdyby nie zginął, ty byś nie przeżyła.

— Chcieliśmy tylko jego kłów — powiedziała Risbell. Spuściła wzrok ze wstydem. — Bogaci ich pożądają. Wiele za nie płacą.

— Pamiętam pieniądze. Rzadko stanowią dobry powód do działania.

— Wiem, że nie powinniśmy go zabijać. Moja babcia mówiła, że gdy zabije się zwierzę, należy wykorzystać wszystkie jego członki jako wyraz szacunku.

— Z chęcią poznałbym twoją babcię — powiedział Ivern.

— Leży już w ziemi.

— Oddanie ziemi tego, co do niej należy, to szlachetny czyn.

— Przepraszam — powiedziała Risbell po chwili ciszy.

— Każde życie jest cenne — łagodny i pełen wybaczenia głos Iverna doprowadził Risbell do łez. Ivern pogładził ją po głowie. — Chyba sam nie byłbym w stanie zrobić tego lepiej. Tyle mam do zapamiętania na temat ludzi, tak wiele wciąż o nich zapominam.

Ivern pomógł Risbell wstać.

— Muszę już iść. Obiecałem kijankom z południowego stawu, że pomogę im wybrać nowego liliowego króla. To dość kłótliwe stworzenia.


Jakiś czas później Risbell wyszła z gęstwiny leśnej nad strumyk. Wypiła trochę wody, po czym wykopała dół przy brzegu i delikatnie umieściła w nim kły jaka. Podniosła grudkę ziemi i wyrecytowała słowa modlitwy szacunku, której nauczyła ją babcia. Powtarzała je, dopóki kły nie zostały zakopane w całości. Wówczas schyliła głowę z szacunkiem i opuściła owo miejsce spoczynku.

W głębi lasu Aulderwood Ivern uśmiechnął się na widok tego gestu. Stado jaków byłoby dumne.

Cytaty Edytuj

„Do tego przyda się magnetyczny klucz zapadkowy.”  p
Ta strona lub sekcja wymaga uzupełnienia treści.
  • Uzupełnić.
Przy wyborze
  • „Mój ulubiony kolor to wiosna.”  p
Po rozpoczęciu rozgrywki
  • „Żyj, jakby każdy dzień był pierwszym.”  p
  • „Słońce tak dobrze dzisiaj smakuje.”  p
  • „Dobrze jest rozciągnąć czasem łodygi.”  p
  • „Co za wspaniały dzień. Na pewno spodobałby się agrestowi.”  p
Atak
  • „Jak jakiś szerszeń.”  p
  • „Pobudka!”  p
  • „Ujrzyj ten cud.”  p
  • „Krocz zieleńszą ścieżką.”  p
  • „Natura nie zawsze jest subtelna.”  p
  • „Gdy uderza cię drzewo... To lepiej słuchaj.”  p
  • „Krzywda wraca do krzywdzących.”  p
  • „Nie dajesz mi wyboru.”  p
  • „Wierz mi - to konieczne.”  p
  • „Już dobrze. Ponurnik też wolno się uczy.”  p.
  • „Czyli to TAK czuje się skorpion.”  p
  • „Skorpion - skorpionuje.”  p
  • „Hehe... Też potrafię pokazać kolce.”  p
  • „Zwróć się do słońca.”  p
  • „Niektóre pąki trzeba zmusić do wykiełkowania.”  p
  • „Pomogę Ci urosnąć”  p
Atakując z zarośli
  • „Nikt nie spodziewa się ataku listka.”  p
  • „Nic tu nie ma! Sama trawa!”  p
  • „Kameleon byłby ze mnie dumny.”  p
  • „A, to sprawka paproci.”  p
  • „Kto to zrobił? Ja.”  p
  • „Z zaskoczenia.”  p
  • „Natura atakuje z ukrycia.”  p
  • „Skąd się to wzięło?”  p
  • „Niespodzianki bolą najbardziej.”  p
  • „Puk!”  p
  • „Puk!”  p
  • „Puk!”  p
  • „Puk!”  p
  • „Puk!”  p
Ruch
  • „Życie... to niezwykły cud.”  p
  • „Nigdy nie powierzaj tajemnic łodygom.”  p
  • „Gdy nikt nie patrzy, tłum stokrotek pędzi co sił w nogach.”  p
  • „Drzewa uwielbiają łaskotać się gałęziami.”  p
  • „Śmiej się jak hiena, a przyjaciele zlecą się galopem.”  p
  • „Pędź jak ślimak, a nigdy nie skręcisz kostki.”  p
  • „U, patrz! Wesoła chmurka.”  p
  • „Zauważyłem, że im życie robi się dziwniejsze, tym większy ma sens.”  p
  • „Każda rzeka dociera do oceanu na swój sposób.”  p
  • „Dziś znów przejrzałem na oczy.”  p
  • „Muszę sobie potem popływać.”  p
  • „Pewnego dnia zapuszczę korzenie i będę wszędzie.”  p
  • „Wszystko jest na swój sposób ze wszystkim połączone.”  p
  • „Uwielbiam miękki dotyk trawy pod stopami.”  p
  • „Zarośla są zabawne.”  p
  • „Stąpam ostrożnie, by nie skrzywdzić dmuchawców.”  p
  • „Biedronki powinny zaprzyjaźnić się z gąsienicami.”  p
  • „Słońce i deszcz to jedyna magia, której mi trzeba.”  p
  • „Sam hoduję sobie jedzenie.”  p
  • „Zwierzęta to coś więcej niż mięso i ciepły kożuch.”  p
  • „Podążam tylko za słońcem... i czasem wzdłuż rzeki. Raz za skorpionem.”  p
  • „Ciekawe, jaka przygoda nas dziś wszystkich spotka.”  p
Poruszając się w dżungli
  • „Hmm..? Gdzie ja podziałem swoje korzenie?”  p
  • „Błąkający się nigdy naprawdę nie błądzą.”  p
  • „Nie gubię się na odludziu... Haha, gubię się czasem w rozmowie.”  p
  • „Chcę zanurzyć stopy w rzece.”  p
  • „Nic nie przebije zapachu roślinności.”  p
  • „Ziemniaki zawsze nas obserwują.”  p
  • „To miło, że nigdy nie jesteśmy sami.”  p
  • „Ciekawe, co knują dziś kaczki.”  p
  • „Grzyby wciąż zaskakują mnie swoim geniuszem.”  p
Poruszając się obok BaronaBarona, SmokaSmoka lub HeroldaHerolda
  • „Czemu smoki i potwory z Pustki są takie niemiłe?”  p
  • „Nie potrafię pomóc potworom z Pustki.”  p
  • „Coś mi się zdaje, że smoki nie przepadają za mną. Trudno!”  p
  • „To stworzenie nie z tego świata.”  p
Poruszając się obok Czerwonego KrzewogrzbietaCzerwonego Krzewogrzbieta
  • „Dzięki, że pomagasz bobrom przenosić tamy, Krzewogrzbiecie.”  p
  • „Krzewogrzbiet zna najlepsze dowcipy... Haha!”  p
  • „Krzewogrzbiecie, pamiętasz aferę w Kumungu? Nadal uważam, że to była twoja wina.”  p
Poruszając się obok Niebieskiego StrażnikaNiebieskiego Strażnika
  • „Nie smuć się, Niebieski. Mech buduje charakter.”  p
  • „Mówię ci, Niebieski, stanowiłbyś ze StokrotkąStokrotką świetną parę”  p
  • „A jak tam twoje kamyki, niebieski?”  p
Poruszając się obok PonurnikaPonurnika
  • „Lord Ponurnik Kevin Kijanka z Rechotowa. Kłaniam się uniżenie.”  p
  • „Ponurnik. Uosobienie żabowatości.”  p
Poruszając się obok Pradawnego SkalniakaPradawnego Skalniaka
  • „Skalniaku, jesteś głazem pośród żwiru.”  p
  • „Uwielbiam twoją opowieść, Skalniaku. Trzeba tylko poprawić trzeci akt.”  p
  • „Mało kto rozumie prawdziwego ducha szlachetnych skalniaków.”  p
Poruszając się obok Szkarłatnego BrzytwodziobaSzkarłatnego Brzytwodzioba
  • „Kiedy ostatnim razem mieliście ostrzone dzioby?”  p
  • „Słyszeliście, jak Szkarłatny Brzytwodziób śpiewa? Widać, że ćwiczy.”  p
Poruszając się obok Wędrującego KrabaWędrującego Kraba
  • „Biedaku... Kto ci wygiął czułek?”  p
  • „Znalazłeś ostatnio jakieś dobre langusty, Krabiku? Daj znać, gdy znajdziesz.”  p
  • „Wiem, że nadal jestem ci winien parę małży, Krabiku. Dotrzymuję słowa.”  p
Poruszając się obok Większego Wilka MrokuWiększego Wilka Mroku
  • „O, nie, Wilki. Nie bawimy się w aportowanie.”  p
  • „Wilki nie cierpią być same. Nawet te samotne.”  p
  • „Mówiłem ci, żebyś poszedł z tą drugą głową do lekarza, Wilczku.”  p
  • „Każdy powinien pobiegać sobie czasem z wilkami.”  p
Bezruch
Prowokacja (obok sojusznika)
  • „Życzę niezwykłego dnia.”  p
  • „Jestem miłośnikiem natury. To chyba oczywiste!”  p
Prowokacja (obok wroga)
  • „Niech szacunek do życia zakorzeni się w twoim sercu.”  p
  • „Niech słońce codziennie cię ogrzewa.”  p
  • „Życie jest cenne. Nawet twoje.”  p
  • „Doceń wiaterek oraz trawę pod stopami.”  p
Prowokując JhinaJhina
  • „Życie jest o wiele piękniejsze, niż śmierć.”  p
Prowokując LuluLulu
  • „Wreszcie... Ktoś, kto rozumie naturę tak samo jak ja.”  p
Prowokując Malphite&#039;aMalphite'a
  • „Istoto Gór, to ja, ten z drewna!”  p
Prowokując MaokaiaMaokaia
  • „Idziesz w tym roku na zebranie drzew? Przebiorę się za sassafras.”  p
Prowokując Rek&#039;SaiRek'Sai
  • „Wiiidać, że nie jesteś świstakiem.”  p
Prowokując ZyręZyrę
  • „Po co tak stroszysz kolce?”  p
Po usłyszeniu wrogiej prowokacji
  • „Hehe, taa, wzajemnie.”  p
  • „Ha! To ci się udało!”  p
  • „Dobre!”  p
Żart
  • „Druid nigdzie nie zniknie.”  p
  • „Doceń tę chwilę. Tę też. I tę także! Ta też jest dobra.”  p
  • „Masz, świeżutkie jabłuszko. Nie pytaj, skąd je mam.”  p
  • „Hm... Lekkie nuty robaków.”  p
Taniec
Po zaznaczeniu obozu zagajnikiemzagajnikiem
  • „Zawsze zastępuj TO, co bierzesz.”  p
  • „Aby móc brać, najpierw naucz się dawać.”  p
  • „Natura oferuje bardzo dużo, a w zamian prosi o niewiele.”  p
  • „Dobrze wykorzystam twoją esencję.”  p
  • „Szybko! Schowaj się!”  p
  • „Pozdrów ode mnie swoje potomstwo.”  p
  • „Ofiaruję swoją iskrę.”  p
  • „Coś nas łączy.”  p
  • „Nie jestem twoim wrogiem.”  p
  • „Ofiaruj mi swojego ducha.”  p
  • „Nasze duchy łączą się.”  p
  • „Wyczuwam złe zamiary.”  p
  • „To nie miejsce dla ciebie.”  p
  • „Jesteśmy jednością.”  p
  • „Niech ci obrodzi.”  p
  • „Las zalali łowcy!”  p
  • „Niebezpieczeństwo!”  p
  • „O, witajcie!”  p
Po zaznaczeniu obozuobozu Czerwonego KrzewogrzbietaCzerwonego Krzewogrzbieta
  • „To ja, Krzewogrzbiecie.”  p
  • „Spokojnie, Krzewogrzbiecie.”  p
  • „Nie rozrabiaj, Krzewogrzbiecie!”  p
  • „Świetnie wyglądasz, Krzewogrzbiecie!”  p
Po uwolnieniu obozuobozu Czerwonego KrzewogrzbietaCzerwonego Krzewogrzbieta
  • „Dziękuję, bracie Krzewogrzbiecie.”  p
  • „Czerwony! To jak afera w Kumungu.”  p
  • „Czerwony, alarm czerwony! W nogi!”  p
  • „Uciekaj, pragną pozbawić cię życia!”  p
  • „Do zobaczenia, Czerwony!”  p
Po zaznaczeniu obozuobozu Niebieskiego StrażnikaNiebieskiego Strażnika
  • „To ja, Niebieski.”  p
  • „Spokojnie, Niebieski.”  p
  • „Niebieski! Świetnie wyglądasz.”  p
  • „Przypominasz mi moją przyjaciółkę Stokrotkę.”  p
Po uwolnieniu obozuobozu Niebieskiego StrażnikaNiebieskiego Strażnika
  • „Dziękuję, Niebieski.”  p
  • „Chcą ci skraść esencję. Kryj się!”  p
  • „Z wdzięcznością przyjmuję twoją moc.”  p
  • „Byłeś dla mnie jak syn, Niebieski.”  p
Po zaznaczeniu obozuobozu PonurnikaPonurnika
  • „To ja, Ponurniku.”  p
  • „Ponurnik, kum kum, rozbójnik.”  p
  • „Nie pora na skoki w dal, Ponurniku.”  p
  • „Mamy piękny dzień, Ponurniku.”  p
Po uwolnieniu obozuobozu PonurnikaPonurnika
  • „Dziękuję, Lordzie Ponurniku.”  p
  • „Wracaj do stawu, Ponurniku.”  p
  • „Kryj się, Ponurniku, później cię znajdę!”  p
  • „Odejdź w pokoju, przyjacielu.”  p
Po zaznaczeniu obozuobozu Pradawnego SkalniakaPradawnego Skalniaka
  • „To ja, Skalniaku.”  p
  • „Mogę podejść, Skalniaku?”  p
  • „Będzie groźnie, Skalniaku.”  p
  • „Skalniaku, chodź się przytulić.”  p
  • „Ej, Skalniaku, co u żony?”  p
Po uwolnieniu obozuobozu Pradawnego SkalniakaPradawnego Skalniaka
  • „Dziękuję, Skalniaku!”  p
  • „Kryj się, Skalniaku, wracaj do żony!”  p
  • „Przeżyj i skończ opowieść.”  p
Po zaznaczeniu obozuobozu Szkarłatnego BrzytwodziobaSzkarłatnego Brzytwodzioba
  • „To ja, Brzytwodzioby.”  p
  • „Spokojnie, Brzytwodzioby.”  p
  • „Zjedzcie trochę ziarna.”  p
  • „Przyjaciele Brzytwodzioby, świetnie wyglądacie.”  p
Po uwolnieniu obozuobozu Szkarłatnego BrzytwodziobaSzkarłatnego Brzytwodzioba
  • „Skąd Brzytwodzioby mają tyle złota?”  p
  • „No, odlatujcie już. Zbliża się zagrożenie.”  p
  • „Doceniam tę esencję.”  p
Po zaznaczeniu obozuobozu Wędrującego KrabaWędrującego Kraba
  • „To ja, Krabiku.”  p
  • „Wkrótce wrócę, Krabiku.”  p
  • „Spokojnie, Krabiku...”  p
  • „Prawdziwy z ciebie dżentelkrab, Krabiku.”  p
Po uwolnieniu obozuobozu Wędrującego KrabaWędrującego Kraba
  • „Dzięki, Krabiku.”  p
  • „Szybko, Krabie, kryj się!”  p
  • „Krabiku, obserwuj tę podejrzaną międzywymiarową potworność, co?”  p
  • „Krabiku, pilnuj rzeki.”  p
  • „Nic nie umknie uwagi Kraba.”  p
Po zaznaczeniu obozuobozu Większego Wilka MrokuWiększego Wilka Mroku
  • „To ja, Wilki.”  p
  • „Pora się pożegnać, Wilki.”  p
  • „Spokojnie, Wilki.”  p
Po uwolnieniu obozuobozu Większego Wilka MrokuWiększego Wilka Mroku
  • „Dziękuję, drogie Wilki!”  p
  • „Łowcy polują, uciekać, kryć się!”  p
  • „Później się pobawimy.”  p
W trakcie dania wzmocnienia sojusznikowi
  • „Trzeba być dzielnym jak pszczoła!”  p
  • „Pomogę ci urosnąć.”  p
  • „Podarunek od lasu.”  p
  • „Darem dla istot w potrzebie.”  p
  • „Trzeba się dzielić, mówi żuk gnojowy.”  p
Przy użyciu Zaklinacza KorzeniZaklinacza Korzeni
  • „Mam cię!”  p
  • „Mam cię!”  p
  • „Mam cię!”  p
  • „Mam cię!”  p
  • „Mam cię!”  p
Przy użyciu Siewcy ZarośliSiewcy Zarośli
  • „Wiosna!”  p
  • „Wiosna!”  p
  • „Sadzonka!”  p
  • „Sadzonka!”  p
  • „Pączek!”  p
  • „Pączek!”  p
Przy użyciu Wybuchowego NasionaWybuchowego Nasiona
  • „Las wszystkich nas chroni.”  p
  • „Wykorzystaj ten dar!”  p
  • „Naturalna niespodzianka.”  p
  • „Chronię cię.”  p
  • „Podarunek od lasu.”  p
Przy użyciu na sobie Wybuchowego NasionaWybuchowego Nasiona
  • „Dwa kciuki w górę i tarcza!”  p
  • „Czasem muszę sobie dogodzić.”  p
Przy użyciu Stokrotki!Stokrotki!
  • „Stokrotko!”  p
  • „Uważaj. Stokrotka jest nadopiekuńcza.”  p
  • „Poznajcie Stokrotkę.”  p
  • „Stokrotka chyba cię polubiła.”  p
  • „Stokrotko - przybij!”  p
  • „Stokrotko, przybij!”  p
  • „Stokrotko, przybij!”  p
  • „Stokrotko - dawaj!”  p
  • „Stokrotko, dawaj liścia!”  p
  • „Stokrotko, spokój.”  p
Kiedy StokrotkaStokrotka atakuje
  • „Ostrożnie, Stokrotka nie zdaje sobie sprawy z własnej siły.”  p
  • „Nie udawaj martwych. Stokrotka nie lubi martwych.”  p
  • „Uważaj! Pędząca Stokrotka!”  p
  • „Stokrotko, delikatnie.”  p
  • „Stokrotka uwielbia uściski.”  p
Kiedy StokrotkaStokrotka odchodzi
  • „Pa, Stokrotko!”  p
  • „Pa, Stokrotko.”  p
  • „Papa, Stokrotko.”  p
  • „Dzięki za zabawę, Stokrotko.”  p
  • „Do zobaczenia, Stokrotko.”  p
Po kupieniu przedmiotu
  • „Bierz całe złoto, ja go nie potrzebuję.”  p
  • „O, jakiś przedmiot dla ludzi, hihi. Dziękuję.”  p
  • „Nie każdy do czegoś takiego dorósł.”  p
Po kupieniu Butów SzybkościButów Szybkości
  • „O ja, uwielbiam buty. Yyy.. Do-dobra, gdzie się je zakłada?”  p
  • „Pewnie z nich szybko wyrosnę.”  p
  • „O wiele lepsze, niż te moje mokasyny z błota.”  p
Zabójstwo bohatera
  • „Raz na sto wiosen dżdżownica pokona drozda.”  p
Po umiejscowieniu totemutotemu
  • „Natura zawsze obserwuje.”  p
  • „Co tam zobaczę?”  p
  • „Wypatruj nowych przyjaciół.”  p
  • „Daj mi znać, gdy ktoś cię podepcze.”  p
  • „Trzeba być bezpiecznie beztroskim.”  p
  • „Uu, gąsienica z piórami na plecach.”  p
  • „Oko robaka często widzi z lotu ptaka.”  p
  • „Teraz zobaczę, że mnie widzą.”  p
Śmierć
  • „Leci!”  p
  • „Leci!”  p
  • „Leci!”  p
  • „Drzewo upada!”  p
  • „Drzewo upada!”  p
  • „Drzewo upada!”  p
Odrodzenie
  • „Stare ciało zaczynało już skrzypieć.”  p
  • „Umieranie nie jest takie złe, gdy się potem odżywa.”  p
  • „Koniec życia jest pełen życia.”  p
  • „To nowe ciało jest trochę sztywne. To musi być dąb.”  p
Śmiech
  • Śmiech Iverna.  p
  • Śmiech Iverna.  p

Komentator Edytuj

W patchu 6.18 przy obozach w dżungli komentował różne sytuacje związane z fauną Summoner's Rift:

  • „A to szkoda. Mogła z niego wyrosnąć góra.”  p
  • „Żegnaj, Skalniaku. Będzie mi brakować naszych długich rozmów.”  p
  • „Jak można zabić kogoś tak milusiego jak Skalniak?”  p
  • „Po co zabijać, skoro można poprosić.”  p
  • „Tragiczny koniec dla szlachetnego przyjaciela.”  p
  • „Zaczekajcie, aż zobaczycie jak tańczy StokrotkaStokrotka.”  p
  • „Wszyscy wygrywają w konkursie tańca.”  p
  • „Następnym razem więcej głaskania, a mniej dźgania.”  p
  • „Mogę się wciąć, tak? Nie? Wrócę później.”  p
  • „Będzie mi cię brakować stary przyjacielu. I twoich brodawek też.”  p
  • „Biedny Ponurnik. Był księciem wśród żab.”  p
  • „Żegnaj, Ponurniku. Lub cytując ciebie: "Kum, kum".”  p
  • „Skocz na tę lilię w niebie, stary przyjacielu.”  p

Rozwój Edytuj

Zwiastun Edytuj

Ivern - Przyjaciel Lasu00:41

Ivern - Przyjaciel Lasu

Wszystkie żywe stworzenia są cenne, od najmilszych po najdziksze bestie.

Ujawnienie Edytuj

Dawno, dawno temu, jeszcze zanim wdał się w konflikt z Boginią Wierzbą, Ivern Krzewobrody nosił przydomek Okrutny. Jednak od czasu tego wydarzenia, przez wiele kolejnych stuleci, Ivern wędrował przez lasy Runeterry, na każdym kroku starając się pielęgnować życie. W ślad za nim kwitną kwiaty polne, a on sam dobrze bawi się z drzewami, płata figle głazom i wraz z mchem opycha się wyśmienitymi promieniami słonecznymi. Kiedy Zielony Ojciec przyczłapie do twojej alei, możesz się spodziewać, że sprowadzi ze sobą multum tajemnic lasu.[1]

Umiejętności Edytuj

  • Umiejętność bierna: Przyjaciel LasuUmiejętność bierna: Przyjaciel Lasu:
    • Ivern kocha potwory z dżungli i za nic w świecie ich nie skrzywdzi. Zielony Ojciec woli je uwolnić! Kliknięcie na jakimkolwiek obozie w dżungli tworzy zagajnik, wykorzystując część zdrowia i many Iverna. Zagajnik z czasem dojrzewa. Gdy proces ten dobiegnie końca, można ponownie na nim kliknąć, aby uwolnić mieszkańców tego obozu, w wyniku czego Ivern otrzyma złoto i punkty doświadczenia. Użycie PorażeniaPorażenia na obozie, w którym powstaje zagajnik momentalnie wyśle potwory w bezpieczne miejsce.
    • Po uzyskaniu poziomu piątego, Zielony Ojciec tworzy kopie czerwonego i niebieskiego wzmocnienia za każdym razem, kiedy uwolni Czerwonego KrzewogrzbietaCzerwonego Krzewogrzbieta lub Niebieskiego StrażnikaNiebieskiego Strażnika — pozostawać będzie po nich sadzonka, którą podnieść będą mogli sojusznicy.
  • Q: Zaklinacz KorzeniQ: Zaklinacz Korzeni:
    • Ivern wystrzeliwuje łykowaty korzeń, który zadaje obrażenia magiczne i (jak się można było spodziewać) unieruchamia pierwszego trafionego wroga. Sojusznicy, którzy użyją swojego podstawowego ataku na unieruchomionym celu automatycznie doskoczą, aby znaleźć się w zasięgu ataku.
  • W: Siewca ZarośliW: Siewca Zarośli:
    • Biernie: Kiedy Ivern ukrywa się w zaroślach, jego podstawowe ataki mają zwiększone obrażenia magiczne oraz zasięg. Efekt ten działa również przez klika sekund po opuszczeniu zarośli.
    • Użycie: Ivern tworzy skrawek zarośli i tymczasowo ujawnia obszar wokoło. Powstałe zarośla są odrobinę większe, jeśli Ivern umieści je obok ściany lub jakichś innych zarośli. Trawiaste kreacje Zielonego Ojca po pewnym czasie same znikają.
  • E: Wybuchowe NasionoE: Wybuchowe Nasiono:
    • Ivern umieszcza ochronne nasiono na swym sojuszniku, zapewniając mu tarczę. Nasiono po krótkiej chwili wybucha, zadając obrażenia pobliskim wrogom i spowalniając ich.
  • R: Stokrotka!R: Stokrotka!:
    • Ivern przywołuje Stokrotkę — ogromną strażniczkęstrażniczkę, która kocha się przytulać. Stokrotka truchta sobie radośnie, a po kilku trafieniach wyrzuca cel Iverna w powietrze. Ivern może użyć umiejętności ponownie, aby obrać nowy cel dla swojej niesfornej przyjaciółki. Stokrotka pozostanie na mapie, aż nie zaspokoi swej potrzeby przytulania się, albo aż opróżniony nie zostanie jej pasek zdrowia.

Gra w alei i środkowa faza gry Edytuj

Ivern Screenshots.jpg

Kto powiedział, że wspierający muszą trzymać się dolnej alei? Ivern Krzewobrody to najprawdziwszy wspierający dżungler, zapewne pierwszy w swoim rodzaju. Większość wspierających nie radzi sobie w dżungli, gdyż zadają za mało obrażeń, aby wystarczająco szybko poradzić sobie z leśnymi istotami. Ivern omija ten problem dzięki swojej umiejętności czyszczenia obozów bez konieczności walczenia z czymkolwiek, kiedykolwiek — zielony ludek korzysta ze swych zagajników i wkrótce leśne istoty po prostu sobie idą, radośnie oddając swoje cenne punkty doświadczenia i złoto.

Ivern potrzebuje zaledwie kilku chwil, aby stworzyć lub zżąć swój zagajnik w dżunglowych obozach, więc ma możliwość obierania w dżungli tras niedostępnych dla dżunglerów, którzy są zmuszeni do zmierzenia się ze swymi ofiarami i zabicia ich. Zdradzamy sprawdzoną strategię: zabierzcie Porażenie i Teleportację, a następnie udajcie się do wrogiej dżungli i ustawcie totem w pobliżu wejścia. Po szybkiej rundzie po dżungli i stworzeniu zagajników we wszystkich obozach, teleportujcie się z powrotem do punktu startowego na jeszcze jedno okrążenie i oswobodźcie całe zoo.

Częstszą praktyką będzie jednak tworzenie zagajników we wszystkich obozach we własnej dżungli, a następnie spożytkowanie pozostałego wolnego czasu na szybki gank w jednej z alei. Niezależnie od tego, czy gank się uda, czy nie, Ivern może później powrócić do dżungli i zebrać swe dojrzałe nagrody.

Gdy Ivern gankuje, Siewca Zarośli daje mu całą księgę sposobów na wkradnięcie się do bocznej alei. Jego zarośla nie pojawiają się na minimapie przeciwników, co zmusi ich do uważnego obserwowania, czy aby gdzieś w pobliżu nie wykiełkowało właśnie coś podejrzanego. Zarośla blokują wizję, jaką dają stwory, zapewniając Ivernowi możliwość tworzenia trawiastych zasłon i oślepiania przeciwników, którzy wkrótce mają zostać potraktowani Zaklinaczem Korzeni.

Ivern promo 01.jpg

Kiedy Zielony Ojciec uzyska dostęp do swej starej przyjaciółki, czyli Stokrotki, będzie mógł łatwo utrudniać życie wrogim prowadzącym i zapewniać eskortę swojej własnej tylnej formacji. Podczas kluczowych wczesnych potyczek (choćby o pierwszego smokasmoka), siejący zniszczenie i kochający się przytulać potwór, który zlikwiduje wrogiego maga lub prowadzącego, może okazać się wszystkim, czego wasz zespół potrzebuje do zbudowania znacznej przewagi.

„Gdy Ivern gankuje, Siewca Zarośli daje mu całą księgę sposobów na wkradnięcie się do bocznej alei. Jego zarośla nie pojawiają się na minimapie przeciwników, co zmusi ich do uważnego obserwowania, czy aby gdzieś w pobliżu nie wykiełkowało właśnie coś podejrzanego.”

Walki drużynowe i późna faza gry Edytuj

Kiedy rozpocznie się faza walk drużynowych, rola Iverna jest bardzo jasna: ma on za zadanie sprawić, że przednia formacja jego drużyny będzie bardziej zabójcza. Jeśli dziwacznemu druidowi uda się trafić wrażliwego bohatera wrogiej drużyny Zaklinaczem Korzeni, każdy znajdujący się w zasięgu sojusznik otrzyma w gratisie doskok do unieruchomionego celu. Wystarczy, że jeden korzeń trafi w cel i nagle wasz BraumBraum może z bliska zaprezentować wrogom swe wąsy, VayneVayne podzielić się swymi potępieniami, a GarenGaren z radością sobie powirować.

Ivern promo 02.jpg

W większości przypadków lepiej będzie zachować Wybuchowe Nasiono do momentu trafienia Zaklinaczem Korzeni w jakiś kluczowy cel. Jako że efekt doskoku jest znacznie większy na sojusznikach walczących wręcz, prawdopodobnie dobrze będzie zapewnić im tarczę i efekt spowolnienia Wybuchowego Nasiona. Będą mogli skorzystać z korzenia, zaskoczyć paru biedaków eksplozją Wybuchowego Nasiona, a w międzyczasie przyjąć wszelkie uderzenia odwetowe dzięki tarczy. Gdy to wszystko będzie się działo, Pan Krzewobrody może spokojnie okładać pobliskich przeciwników, korzystając ze zwiększonego zasięgu podstawowych ataków, który zapewnia mu przebywanie w zaroślach.

Największą zaletą polegającego na tworzeniu zarośli hobby Iverna są potencjalne gierki psychologiczne. Wielu z nas gra na Summoner's Rift już od wielu lat i przez cały ten czas położenie poszczególnych zarośli jakoś bardzo się nie zmieniało. Podświadomie zachowujemy dystans od wszystkich zarośli, w których nie ma totemu, aby nie wleźć w nie w ciemno. Dlatego kiedy jesteś w połowie rzeki na dolnej połowie mapy i nagle znajdujesz trawiasty obszar, zaczynasz czuć się co najmniej niepewnie.

Zasięg Siewcy Zarośli jest wyjątkowo duży, więc Ivern może sprawić, że wrogowie będą myśleli, że jest gdzieś, gdzie go nie ma. Stań po jednej stronie środkowej alei i stwórz zarośla po przeciwnej stronie, a przeciwnicy sami do ciebie przyjdą. Albo potraktuj zaroślami swoich prowadzących w połowie walki drużynowej aby sprawić, że nie będzie można ich obrać za cel.

„Zasięg Siewcy Zarośli jest wyjątkowo duży, więc Ivern może sprawić, że wrogowie będą myśleli, że jest gdzieś, gdzie go nie ma. Stań po jednej stronie środkowej alei i stwórz zarośla po przeciwnej stronie, a przeciwnicy sami do ciebie przyjdą. Albo potraktuj zaroślami swoich prowadzących w połowie walki drużynowej aby sprawić, że nie będzie można ich obrać za cel.”

Jak twierdzi Blake „Squad5” Smith, czyli projektant Iverna, pewnego razu udało mu się ukraść smoka tylko dzięki wypełnieniu jego legowiska trawą i siedzeniu sobie w niej. Kiedy użył na smoku Porażenia i go zgarnął, przeciwny zespół nawet nie pomyślał o tym, żeby sprawdzić zarośla, w których nadal się ukrywał. Zamiast tego wszyscy się oddalili i zdeprymowani powrócili do bazy. Zwycięstwo poprzez podstęp jest zdecydowanie w stylu Zielonego Ojca.

Ivern promo 03.jpg

Synergia Edytuj

Dobrze współgra z:

  • Rengar, ŁowcaRengar, Łowca:
    • To jest oczywiste. Kiciusie kochają zarośla, a Ivern może sprawić, że dosłownie gdziekolwiek pojawią się rozkoszne skrawki zieleni. Dobierzcie się w parę jako Łowca oraz Zielony Ojciec i niechaj rozpocznie się polowanie.
  • Diana, Pogarda KsiężycaDiana, Pogarda Księżyca:
    • Zaklinacz Korzeni Iverna zapewnia sojuszniczym osiłkom i molochom szybki oraz niezawodny sposób na rozpoczynanie potyczek, ale umiejętność ta może także w samym środku walki posłużyć za koło ratunkowe dla zabójców, którzy wdarli się odrobinę za daleko za linie wroga. Wystarczy że unieruchomicie korzeniami jakikolwiek cel na obrzeżach walki, a szturmowcy tacy jak Diana zyskają darmowy doskok w bezpieczne rejony.
  • Darius, Ręka NoxusDarius, Ręka Noxus:
    • Zazwyczaj jedyną rzeczą, która powstrzymuje Dariusa przed wykrwawieniem wszystkich waszych prowadzących jest jego niezdolność do zniwelowania dystansu dzielącego wasze zespoły. A to przestaje być problemem, kiedy ma u swego boku Iverna. Udany Zaklinacz Korzeni na wrogim prowadzącym jest dla Dariusa niczym ostatnie podanie, otwierające drogę do wsadu (a w tym przypadku nierzadko... wsadów).

Ma kłopoty z:

  • Master Yi, Szermierz WujuMaster Yi, Szermierz Wuju:
    • Zestaw umiejętności Iverna daje mu dużo opcji, ale pojedynkowanie się z szybkimi szermierzami nie jest jedną z nich. Wprawny Yi zrobi dobry użytek z Ciosu AlfaCiosu Alfa i uniknie usilnych prób przytulenia się ze strony Stokrotki, nie pozostawiając Ivernowi praktycznie żadnych szans na ujście z życiem.
  • Annie, Dziecko CiemnościAnnie, Dziecko Ciemności:
    • Trawiaste typy są wrażliwe na ogień! Większość umiejętności Iverna pozwala mu na zapewnianie sojusznikom przewagi w przedłużających się, rozwlekłych walkach. Tu da komuś tarczę, tam kogoś ogłuszy, gdzieś dalej Stokrotka jest utrapieniem dla tylnej formacji. Jednak to wszystko do niczego się nie przyda, jeśli drugi zespół postara się o eksplozywne obrażenia. Czyli choćby wielkiego, grubego, płonącego niedźwiedziapłonącego niedźwiedzia, który spadnie z nieba i momentalnie wszystkich zlikwiduje.
  • Teemo, Chyży ZwiadowcaTeemo, Chyży Zwiadowca:
    • Zarośla są bezstronne. Za każdym razem, gdy Ivern stworzy skrawek zieloności, aby pomóc swej drużynie, zapewnia wszystkim niewidzialnym Yordlom (i / lub nadprzyrodzonym, demonicznym szpiclom wprost z sześćset sześćdziesiątego szóstego kręgu piekła) kolejną kryjówkę.

Pod koniec tygodnia podzielimy się z wami wrażeniami z projektowania Iverna. Nie możecie się doczekać, aby pohasać sobie po dżungli wraz z Zielonym Ojcem? Dajcie znać w komentarzach.

Spojrzenie na bohatera Edytuj

Ivern Insights 1.jpg

W League of Legends każdy usiłuje zabić każdego. Niezależnie swoich osobowości i historii, tak naprawdę wszyscy bohaterowie przybywają na Summoner's Rift tylko w jednym celu: by wyczerpać kilka pasków zdrowia.[2]

A gdybyśmy tak stworzyli miłego gościa? Takiego, który gdziekolwiek by się nie pojawił, chciałby robić tylko coś super dobrego — jak ratowanie wszystkich zwierzątek. Oto Ivern, druid ze złotym sercem.

Zmieniony przez magię drzewa w naprawdę klawego gościa Edytuj

Większość wielkich bohaterów ma cel do wykonania — pokonanie odwiecznego wroga, zaspokojenie dręczącego ich dusze pragnienia albo jakieś wielkie, ciężkie zadanie, które trzeba wypełnić. Scenarzysta Matt „FauxSchizzle” Dunn zdał sobie sprawę, że jeśli Ivern ma się sprawdzić jako bohater, musi być nieco bardziej beztroski. Musi być kimś, kto ma już za sobą swoje bitwy i pokonał swoje demony — musi być bohaterem u kresu własnej historii. A zatem FauxSchizzle zaczął kreślić opowieść o Zielonym Ojcu.

Ivern Insights 2.jpg

— Przez setki lat, które minęły od tamtego zdarzenia, wędruje po lesie, troszcząc się o niego — mówi FauxSchizzle. — Dba o wszystkie stworzenia lasu i w głębi umysłu żywi takie dziwne, niejasne przekonanie, że jeśli będzie dobrze wykonywał swoją pracę, któregoś dnia zasłuży na prawo, by stać się drzewem, które ściął.

Ivern Insights 3.jpg

Bardzo trudno było znaleźć sposób, by pokazać, że Ivern „uwalnia” potwory w dżungli, zamiast je porywać lub unicestwiać: we wczesnych wersjach projektu jego zagajniki wyglądały jak kwieciste machiny śmierci, które wysysały siły życiowe z neutralnych obozów. Ivern przybiegał w podskokach, klikał zagajnik, a stwory znikały niczym małe duchy Jedi.

Z czasem zdaliśmy sobie sprawę, że jeśli Ivern naprawdę przebywał w lesie od tak dawna, zapewne zaczął nawiązywać osobliwą więź ze swoim naturalnym otoczeniem. Przez całe wieki wzmacniał relacje ze stworzeniami, które żyją w lesie. Ivern dzieli szaloną przeszłość z Czerwonym KrzewogrzbietemCzerwonym Krzewogrzbietem (Czerwone WzmocnienieCzerwone Wzmocnienie) i czasami o niej wspomina, gdy spotyka w grze swojego wzmacniającego kolegę: — Znowu dzieje się to samo, co w Kumungu! — woła. — W nogi!

Ivern Insights 4.jpg

Ivern jest pacyfistą i kocha zwierzęta żyjące w lesie. Dlatego pojawił się pomysł, że mógłby być dżunglerem, który uwalnia potwory, zamiast je krzywdzić. To doskonale działałoby na poziomie motywu, a ponadto otwierało kilka naprawdę ciekawych możliwości projektowych — konkretnie, moglibyśmy zrobić z niego wspierającego dżunglera.

„— Ivern był kiedyś człowiekiem, dawno temu — wyjaśnia FauxSchizzle. — Był kimś w rodzaju freljordzkiego konkwistadora, który jako pierwszy odkrył Ionię. Eksplorując ioniański las, natrafił na święte drzewo zwane Wierzbogiem. W tamtym czasie Ivern był chciwym, złym człowiekiem; pragnąc posiąść moc drzewa, ściął Boginię Wierzbę. Ale gdy drewno pękało i upadało, magiczna esencja drzewa wytrysnęła i zawładnęła mieszkańcem Freljordu, sięgając głęboko do jego wnętrza i wiążąc się z jego niespokojną duszą. Drzewo i człowiek stali się jednym, a w chwili tego zjednoczenia cała gwałtowność, samolubność i okrutność Iverna wyparowały. Pustkę w jego sercu zastąpiły dziecięcy zachwyt i łagodna ciekawość. Wypełniła go lekka radość życia.”

Dobry koleś, bez dwóch zdań Edytuj

Ivern Insights 5.jpg

Każdy dżungler potrzebuje trzech rzeczy: mobilności, jakichś możliwości gankowania i mocy do czyszczenia neutralnych obozów w dżungli. To ten trzeci wymóg sprawia, że bohaterowie tacy jak ThreshThresh, NamiNami lub BardBard praktycznie nie radzą sobie w dżungli. Ich zestawy wypełniają umiejętności zorientowane na pracę zespołową, ale w obliczu stada wilków nie radzą sobie zbyt dobrze. Nawet jeśli uda im się oczyścić kilka neutralnych obozów, potem raczej nie będą w wystarczająco dobrym stanie, by zmierzyć się z infiltrującym YiYi lub UdyremUdyrem.

Nasz pomysł na Iverna „uwalniającego zwierzęta” był jak luka w przepisach, którą mogliśmy wykorzystać do ominięcia ograniczeń w ilości obrażeń, jakie mogą zadawać wspierający. Pasywna umiejętność Zielonego Ojca (Przyjaciel Lasu) daje mu moc, której potrzebuje, by czyścić neutralne obozy i awansować na kolejne poziomy, jednocześnie nie sprawiając, by stał się zbyt silny w pojedynkach. Ta jedna umiejętność dała nam swobodę projektowania reszty jego zestawu, pozwalając skupić się na umiejętnościach, których mógłby używać do wzmacniania swojej drużyny.

„We wczesnych projektach Ivern nie mógł w żaden sposób dawać wzmocnień swoim sojusznikom — nie żeby nie chciał im ich użyczać. Ale cała idea Zielonego Ojca polega na tym, że on pragnie dzielić się darami natury z innymi. — Czym są dary dżungli? — pyta projektant bohaterów Blake „Squad5” Smith. — To wzmocnienia! Naturalnym rozwiązaniem było pozwolić Ivernowi na tworzenie kopii wzmocnień bez szkody dla neutralnych obozów.”

Ivern Insights 6.jpg

Jedynym naprawdę znaczącym wyjątkiem od tego założenia jest StokrotkaStokrotka, niesforna bestyjka Iverna, która przybiega do niego, kiedykolwiek jej potrzebuje (oczywiście zakładając, że upłynął czas odnowienia jego superumiejętności). Zanim wynaleźliśmy Stokrotkę, Ivern ciągle potrzebował sojusznika; działając na własną rękę wydawał się niemal bezużyteczny. Aby rozwiązać ten problem, sięgnęliśmy po pomysł „defensywnego TibbersaTibbersa” — wielkiego, sympatycznego przyjaciela sterowanego przez komputer, który zawsze może użyczyć Ivernowi muskułów, gdy ten chce wydostać się z nieciekawej sytuacji.

W odróżnieniu od innych umiejętności w zestawie Iverna, Stokrotka zdecydowanie krzywdzi wrogów, zamiast wzmacniać przyjaciół Iverna. Dzieje się tak częściowo po to, aby zachować naturę Iverna jako miłego gościa: nawet gdy używa swojej superumiejętności, by złamać komuś kręgosłup, tak naprawdę to nie on to robi. To jego wielka, nazbyt podekscytowana przyjaciółka!

Ivern Insights 7.jpg

Sezonowe porady stylistyczne dla stworzonych z części drzew Edytuj

Doskonale wiedzieliśmy, że Ivern nie jest pierwszym „drzewnym człowiekiem” w League of Legends. MaokaiMaokai i ZyraZyra to pozostałe istoty naturalno-magiczne na Summoner's Rift, ale różnią się od Iverna pod kilkoma względami. Maokai, w odróżnieniu od Iverna, w rzeczywistości nigdy nie był człowiekiem. To właściwie wściekły kawałek leśnej roślinności, który otrzymał świadomość. Zyra także jest pewnego rodzaju ciernistym monstrum, które przyjęło ludzką formę. To ludzkie pochodzenie Iverna sprawia, że jest wyjątkowy.

Ivern Insights 8.jpg

Jeśli wciśniesz klawisz prowokacji podczas gry Ivernem, przekonasz się, że on nie zna zbyt wielu wyzwisk lub zniewag, którymi mógłby obrzucać innych bohaterów League of Legends. Zamiast tego Ivern mówi wszystkim miłe rzeczy! Gdy w grze prowokuje wrogiego Maokaia, dowcipkuje o przebraniu się w kostium sasafrasa na przyszłorocznym konwencie drzew.

„Projektując jego wygląd, bardzo staraliśmy się pokazać fabularne detale, które sugerują dawną, ludzką naturę Iverna. Daliśmy mu kolczyk zwisający z poroża, które zapewne było kiedyś częścią jego ucha — być może kolczyk pozostał wpięty w ciało, które potem przekształciło się w drewno. Ponadto wciąż ma swoją małą rękawicę, którą nosił, gdy był freljordzkim poszukiwaczem przygód, chociaż teraz całą porosły grzyby.”

Elementem, który przysparzał wielu problemów naszym ilustratorom, była twarz Iverna. Musiała być ludzka, wyrażająca pełnię emocji i osobowości. Zdaliśmy sobie sprawę, że ostatecznie powinien wyglądać jak bardzo stary człowiek, który przeżył życie wypełnione psikusami i radością; daliśmy mu wielki, garbaty nochal i dodaliśmy dziwny błysk w oczach. — Gdybyście wpadli na Iverna w lesie — mówi grafik koncepcyjny, Chris „Skeeziks” Campbell — jak byście się czuli? Czy chcielibyście: A) uściskać go, B) zrobić mu zdjęcie, czy C) uciekać?

Ivern Insights 9.jpg
Ivern Insights 10.jpg

Ostatecznie stwierdziliśmy, że najlepszy projekt powinien wywoływać każdą z tych trzech reakcji po trochu. Ivern jest przyjacielem lasu, więc kiedy pojawiają się osobnicy, którzy mają złe zamiary wobec darów natury, Ivern nie ma wyboru. Nawet superkolesie muszą czasami walczyć.

Ivern Insights 11.jpg

Ivern wyruszył z dżungli Kumungu i teraz wyzwala potwory z dżungli na PBE. Wkrótce przybiegnie w podskokach na serwery główne.

Blog deweloperów: animacja Iverna Edytuj

Witajcie! Lingyun „LukeHop” Hu opowie wam o naszym najnowszym bohaterze, Ivernie, i o tym, jak dzięki animacji zdefiniowaliśmy i uwypukliliśmy jego charakter.[3]

Osobowość i cykle biegu

Osobowość bohatera zawsze jest pierwszą rzeczą, którą musimy określić, zanim ruszymy z produkcją. To najważniejszy element, który wyróżnia bohatera spośród innych i wpływa na każdy aspekt jego wyglądu. Ivern zaczął jako pokojowo nastawiona, tajemnicza postać w typie mędrca zen, chociaż chcieliśmy, żeby był bardziej dynamicznym, energicznym dziwakiem. Chodziło między innymi o to, żeby odróżnić Iverna od MaokaiaMaokaia i ZyryZyry, którzy oboje wykorzystują moc natury w sposób gwałtowny i agresywny.

Ponieważ cykle biegu są najczęściej używaną animacją w League of Legends, traktujemy je jako fundament, na którym konstruowany jest bohater. Chociaż to tylko parę sekund animacji, osiągnięcie zadowalającego rezultatu może zabrać kilka iteracji projektowania. Chciałem, by cykl biegu Iverna przypominał ruch ogrodnika przechadzającego się po swoim ogrodzie. Miał być swobodny i pewny siebie. Ivern lubi zwiedzać własne królestwo. Chcąc to podkreślić, wydłużyłem jego kręgosłup, uniosłem głowę i pozwoliłem mu stawiać naprawdę długie, przesadne kroki. Po opracowaniu biegu z podstawową prędkością musieliśmy przygotować różne wersje cyklu biegu, by dopasować je do prędkości Iverna, gdy używa butów albo korzysta z innych wzmocnień prędkości.

Giętki jak witka, a nie „drewniany” jak deska

Następna była animacja zielonego tatusia, gdy jest bezczynny! Animacja bezczynności to zwykle pierwsze, co widzicie po wejściu do gry, a także podstawowy element, który łączy niemal wszystkie pozostałe animacje. Dlatego chcieliśmy zadbać o to, aby ta animacja doskonale pasowała do postaci, a ponadto uwypuklała jej unikalną sylwetkę. W przypadku Iverna zdecydowaliśmy się uniknąć tradycyjnego archetypu „zwalistego drzewca” i podkreśliliśmy jego wzmocnioną przez naturę gibkość. Przygotowaliśmy dla niego specjalną prawą rękę, którą może wyciągać i skręcać jak pnącze.

Animacja powrotupowrotu również jest niesamowicie ważna dla kreowania osobowości. Dla animatorów stanowi świetną okazję, by popisać się błyskotliwą animacją trwającą około dziewięć sekund. Zgodnie z moim pomysłem, Ivern, jako przyjaciel lasu, troszczy się o życie wszystkich istot i chciałby zaprowadzić je do bezpiecznego miejsca... w zabawny sposób!

Animacja w rozgrywce

Wszystkie animacje lokomocji są wesołe, ale czasami Ivern musi też walczyć dla swojej drużyny. Mimo że ma wrażliwą duszę, Ivern może dać nauczkę komuś, kto próbuje skrzywdzić jego przyjaciół. Zadanie postawione przed naszymi animatorami brzmiało: „Jak możemy utrzymać to przyjazne wrażenie, a jednocześnie zapewnić graczom satysfakcję, gdy Ivern walczy?”. Znalezione przez nas rozwiązanie polega na tym, że zamiast bić wrogów za pomocą potężnych ciosów lub kopniaków, Ivern wymierza komiczne klapsy i pstryczki.

Praca nad Ivernem była sporym wyzwaniem, ale także świetną zabawą i jesteśmy bardzo podekscytowani, mogąc pokazać go światu! Mamy nadzieję, że będziecie znakomicie się bawili, grając tym bohaterem!

Obrazy Edytuj

  • Zapowiedź Iverna 4 (w wykonaniu Daeyoona Huha)
  • Zapowiedź Iverna 5 (w wykonaniu Julio Diaza, Jasona Chana i Mitchella Malloya)
  • Grafika koncepcyjna Iverna 1 (w wykonaniu Daniela 'Skeksesa' Orive)
  • Grafika koncepcyjna Iverna 2 (w wykonaniu Daniela 'Skeksesa' Orive)
  • Grafika koncepcyjna Iverna 3 (w wykonaniu Daniela 'Skeksesa' Orive)
  • Model Iverna 1 (w wykonqniu Daniela 'Skeksesa' Orive)
  • Model Iverna 2 (w wykonqniu Daniela 'Skeksesa' Orive)
  • Model Iverna 3 (w wykonqniu Daniela 'Skeksesa' Orive)
  • Model Iverna 4 (w wykonqniu Daniela 'Skeksesa' Orive)
  • Model Iverna 5 (w wykonqniu Daniela 'Skeksesa' Orive)
  • Model Iverna w grze
  • Model Stokrotki

Przypisy

Więcej w Fandom

Losowa wiki